Utonięcie, a może ułuda

Straż pożarna, policja, pogotowie i ratownicy zostali postawieni na nogi i wezwani nad Jezioro Białe, by ratować topielca. Po dwóch dniach bezskutecznych poszukiwań akcję wstrzymano. Nie znaleziono ani ciała, ani żadnego śladu, który mógłby wskazywać na to, że doszło do tragedii.

W środę (28 sierpnia) wszystkie służby zostały postawione w stan gotowości. Ktoś złożył zawiadomienie, że w Okunince, nad Jeziorem Białym widział wystające nad powierzchnię wody dłonie, które mogły należeć do topiącej się osoby. W okolicę zostały wysłane zarówno straż, jak i policja oraz ratownicy pilnujący bezpieczeństwa nad jeziorem. Najgorsze obawy się nie potwierdziły, bo poszukiwania nie przyniosły żadnego rezultatu.

W czwartek strażacy zostali więc odwołani, a swoje postępowanie kontynuowali policjanci. Jego wyniki napawają optymizmem – nikt nie zgłosił zaginięcia żadnej osoby, nie zanotowano samowolnego oddalenia się, a na brzegu nie znaleziono żadnych rzeczy, które mogłyby należeć do potencjalnego topielca. (bm)