V LIGA. Niespodziewana zmiana lidera

Piłkarze Hetmana Żółkiewka, którzy po rundzie jesiennej byli na pierwszym miejscu w tabeli, w inauguracyjnym na wiosnę występie stracili fotel lidera. Sensacyjnie przegrali w Fajsławicach z Frassati, zaliczając pierwszą porażkę w sezonie. Wykorzystał to Brat, który po wygranej u siebie nad Bugiem Hanna awansował na pierwszą pozycję. Zwycięstwo nie przyszło mu łatwo, bo rywal z 1:4 doprowadził do remisu. Ostatnie słowo należało jednak do podopiecznych Andrzeja Ignaciuka. Źle wystartowało też Ogniwo Wierzbica, które przez słabą grę w pierwszej połowie przegrało w Dorohusku z Granicą. Ciekawie było w Pawłowie, gdzie Start i Orzeł Srebrzyszcze do końca walczyli o zwycięstwo. Ostatecznie obie drużyny zdobyły po jednym punkcie, z czego nie były zadowolone. Cenne zwycięstwo w Siennicy Różanej odniósł Spółdzielca Siedliszcze. Dobry start zanotowała też Unia Rejowiec, która pewnie pokonała w Suchawie miejscowy Agros.

Hetman już nie prowadzi

FRASSATI FAJSŁAWICE – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 2:1 (0:1)

0:1 – Małek (35), 1:1 – S. Baran (63), 2:1 – S. Baran (66).

FRASSATI: Urbańczyk – K. Przebirowski, Suszek, P. Przebirowski, Madeja, P. Kostka, Dunda, Chruściel (90+3 Sławacki), Robak (67 Gęca), Slobodyan (59 Dobrzyński), S. Baran (80 Smyk). Trener – Rafał Robak.

HETMAN: Ścibak – Wanielista, Puchala, Widz, Sawicki, Małek (65 Krzysztoń), Rycerz, Miedźwiedź (75 Kapłon), Ździebło (40 Szymonek, 70 Basiak), D. Koprucha, Gieleta. Trener – Piotr Kapłon.

Dotychczasowy lider ligi okręgowej doznał pierwszej porażki w sezonie i tym samym stracił pierwsze miejsce w tabeli. Hetman był faworytem niedzielnej potyczki, ale trafił na dobrze usposobionego rywala.

– Przepracowaliśmy dobrze okres przygotowawczy i wyszliśmy na ten mecz skoncentrowani po wygraną – mówił po ostatnim gwizdku sędziego trener Frassati, Rafał Robak. – Staraliśmy się przejąć kontrolę nad meczem. Spotkanie było jednak wyrównane. W pierwszej połowie straciliśmy gola po indywidualnym błędzie. Poszła kontra, zakończona zdobyciem bramki. Na drugą połowę wyszliśmy z tymi samymi założeniami, wykorzystaliśmy swoje sytuacje, trochę dopisało nam szczęście, ale korzystny wynik utrzymaliśmy do ostatniej minuty. Wygraliśmy dziś walką i drużyną, bo byliśmy nią przez całe 90 minut – dodaje szkoleniowiec gospodarzy.

Piłkarze Hetmana po meczu nie byli w radosnych nastrojach. – Dwa błędy przy wyprowadzeniu piłki ze swojej połowy zadecydowały o tym, że rywal strzelił dwa gole i wygrał mecz. Frassati stworzyło praktycznie jedną sytuację. My natomiast mieliśmy ich mnóstwo, ale byliśmy nieskuteczni – mówił po spotkaniu Damian Koprucha, zawodnik Hetmana. – Już do przerwy Małek, Sawicki i Miedźwiedź powinni wpisać się na listę strzelców. Po zmianie stron bardzo dobre okazje zmarnowali Basiak, Gieleta i Rycerz. Nie patrzymy na tabelę, gramy dalej. Przed nami mecz w Wierzbicy z Ogniwem, pojedziemy tam odbudować się i zgarnąć trzy punkty – dodał D. Koprucha. (d)

Znicz grał, Spółdzielca wygrał

ZNICZ SIENNICA RÓŻANA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 0:1 (0:0)

0:1 – Daniel Orłowski (70 karny).

ZNICZ: Knap – P. Mazurek, K. Tywoniuk, G. Mazurek, Bryda, Kwietniewski (63 Dobosz), D. Mazurek, K. Mazurek, Pieczonka (64 Pylak), Lato (46 Zając), P. Mazurek (75 Furtak). Trener – Jacek Radelczuk.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Iwaniuk, Mroczek, Karwat, Daniel Orłowski, Borek, Braniewski (80 Jarosz), Pasternak (60 Jędruszak), Damian Orłowski, Gomułka (85 Mróz), Dziewulski. Trener – Dariusz Kuchta.

Mecz w Siennicy Różanej nie stał na zbyt wysokim poziomie. – Po obu zespołach widać było dłuższą przerwę w grze – mówi Dariusz Kuchta, trener gości. – Te zmiany, że raz można było trenować, a raz nie, nikomu nic dobrego nie dały. W zasadzie o tym, że będziemy grać w Siennicy Różanej dowiedzieliśmy się tydzień wcześniej – powiedział po ostatnim gwizdku Kuchta. Ekipa gospodarzy przeważała. W 6 min. Kamil Mazurek trafił w poprzeczkę. – Mecz wyrównał się dopiero od ok. 20 minuty.

Mało było jednak sytuacji podbramkowych. Bramce gospodarzy zagroziliśmy dopiero w 43 min., kiedy Gomułka znalazł się sam przed bramkarzem Znicza, ale przestrzelił – relacjonuje Kuchta. W drugioej połowie gospodarze jeszcze śmielej atakowali, ale byli piekielnie nieskuteczni. – Byliśmy lepsi, kreowaliśmy grę, lecz pod bramką Spółdzielcy raziliśmy bezradnością. Już dawno nie graliśmy tak źle w ataku – mówi Jacek Radelczuk, trener Znicza. Pod bramką Pawlaka co chwila się kotłowało, jednak albo bramkarz gości bardzo dobrze interweniował, albo zawodnicy Siennicy Różanej pudłowali. W końcu przyszła 70 min.

– Wyprowadziliśmy kontrę, Dziewulski wpadł w pole karne i został sfaulowany przez bramkarza gospodarzy. Sędzia wskazał „na wapno”. Jedenastkę pewnie wykorzystał Daniel Orłowski i korzystny wynik udało się nam utrzymać do końca spotkania. Zdobyliśmy trzy punkty, ale trzeba przyznać, że nie graliśmy dziś najlepiej – ocenia trener Kuchta. – Cóż powiedzieć po taki meczu, byliśmy lepsi, kreowaliśmy grę, a nie zdobyliśmy nawet punktu. Pozostał spory niedosyt – zauważa Radelczuk. (kg)

Remis nikogo nie cieszy

START REGENT PAWŁÓW – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 3:3 (0:2)

0:1 – Ł. Tatysiak (8), 0:2 – K. Olęder (36), 1:2 – Mazurek (52), 2:2 – Socha (58), 3:2 – Bala (66 karny), 3:3 – Tomaszewski (84),

START: Kość – Socha, Terlecki (66 Kaczmarczyk), Mazurek (77 Sulowski), Kiejda, Żukowski (46 Bala), Rutkowski (88 Celegrat), Błaziak, Kaszczuk (46 Dębiec), Jakóbczyk, Siepsiak. Trener – Kamil Góra.

ORZEŁ: Wikło – Nazaruk (75 S. Tatysiak), Bazela (90 B. Mikulski), Sz. Tatysiak (65 Horbatenko), Kraszkiewicz (70 Czapla), M. Olender, Trusiuk, Adamiec, Ł. Tatysiak, K. Olęder (80 S. Kogut), Tomaszewski. Trener – Dominik Drewiecki.

Może mecz, który odbył się w Pawłowie, nie stał na najwyższym poziomie, ale emocji na pewno nie brakowało. W pierwszej połowie zdecydowanie lepiej prezentowała się ekipa ze Srebrzyszcza. Już w 8 min. strzałem głową z bliska Łukasz Tatysiak dał prowadzenie przyjezdnym, a gdy w 36 min. Kamil Olęder dobił własny strzał i zrobiło się 0:2, wydawało się, że czwarty w tabeli Orzeł wywiezie z Pawłowa trzy punkty.

– W pierwszej połowie nasza gra rzeczywiście wyglądała nieźle, a nawet dobrze, niestety drugie 45 minut już takie udane dla nas nie było – ocenia Dominik Drewiecki, dla którego był to debiut w meczu o punkty na ławce Orła. – Do przerwy graliśmy źle, stworzyliśmy tylko jedną dobrą okazję, w 24 min. Rutkowski nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” – mówi z kolei Grzegorz Mazurek, prezes Startu Regent. – W przerwie trener dokonał kilku korekt w składzie i na drugą połowę wyszedł odmieniony zespół – zauważa.

Ambitnie grający gospodarze w sześć minut doprowadzili do remisu. W 52 min. Mazurek popisał się skutecznym uderzeniem zza pola karnego, a w 58 min. Socha wykorzystał dobre dośrodkowanie ze skrzydła. Mało tego. W 66 min. Bala wykorzystał jedenastkę i gospodarze wyszli na prowadzenie. – Na szczęście w końcówce znów bardziej się zmobilizowaliśmy i w 84 min. Tomaszewski doprowadził do remisu, dobrze odnajdując się w zamieszaniu podbramkowym – opowiada trener Orła. – Na pewno jak się wygrywa już 2:0, a potem nie zdobywa trzech punktów, to pewien niedosyt zostaje – dodaje. Co ciekawe po meczu, niedosyt było czuć też w ekipie z Pawłowa. W końcu drużyna z 0:2 dała radę wyjść na 3:2, a ostatecznie też nie zwyciężyła. (kg)

Ogniwo przespało pierwszą połowę

GRANICA DOROHUSK – OGNIWO WIERZBICA 3:2 (3:1)

1:0 – Swatek (18), 2:0 – Piotrowski (24), 2:1 – Szanfisz (29), 3:1 – P. Poznański (31), 3:2 – Sobów (77).

GRANICA: Kopeć – Świderski (89 A. Antoniak), Ruszkiewicz (59 Kozak, 73 Niemiec), Piotrowski (76 Rondoś), Słomka, Kamola, Swatek, M. Antoniak, Pieczykolan, Gregorczuk, Poznański. Trener – Marek Grzywna.

OGNIWO: Zagraba – Kłos, Pilipczuk, Ciechoński, Siwek (46 Jaglewicz), Chlebiuk, Szanfisz, Sobów, Skrochocki (75 Klimowicz), Knot, Bąk. Trener – Tomasz Ciechoński.

Czerwona kartka: Dominik Swatek (G) w 67 min. za dwie żółte.

Zimowa, na dodatek przedłużona przez koronawirusa przerwa, nie podziałała najlepiej na zawodników Ogniwa. Trzecia w tabeli ekipa z Wierzbicy nie radziła sobie ze zdeterminowanymi i ambitnie grającymi gospodarzami. W 18 min. wynik otworzył Dominik Swatek, który wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu wolnego egzekwowanego przez Bartłomieja Grzegorczuka.

Sześć minut później było już 2:0. – Piłkę z prawej strony boiska dośrodkował Piotr Poznański, a akcję celnym strzałem wykończył Łukasz Piotrowski – opowiada Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy. Co prawda pięć minut później kontaktowego gola dla gości zdobył Szanfisz, ale już w 31 min. kolejną koronkową akcję rozegrali między sobą Poznański i Piotrowski. – Tym razem z lewej strony boiska asystował Piotrowski, a akcję zakończył Piotr Poznański – opowiada Czebiera. – Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była naprawdę dobra – dodaje. – Mogliśmy zdobyć czwartą bramkę, jednak Damian Kamola przestrzelił w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem – dodaje.

Po zmianie stron gra wyrównała się, ba, Ogniwo mogło nawet wywieźć z Dorohuska chociaż jeden punkt. Przełomowa była 67 min., kiedy drugą żółtą i, w konsekwencji czerwoną, kartkę zobaczył Swatek. – W pierwszej połowie chyba zlekceważyliśmy rywala, wyszliśmy z założenia, że z Granicą zawsze nam się dobrze gra i przespaliśmy pierwsze 45 minut – mówi Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. – Oczywiście należy podkreślić, że Granica w tej części meczu grała bardzo dobrze, była lepsza – dodaje. Wszystko odmieniło się za sprawą wspomnianej czerwonej kartki dla Swatka. – Poczuliśmy, że możemy jeszcze powalczyć o korzystny wynik, siedliśmy na zespole z Dorohuska, stworzyliśmy sporo okazji, ale tylko jedną wykorzystaliśmy – mówi Wawruszak. Bramki dla gości mogli zdobyć m.in. Ciechoński, Bąk, Knot, czy Jaglewicz. Do siatki Granicy trafił jednak tylko Karol Sobów, ale to było za mało, by zespół z Wierzbicy wywiózł z Dorohuska choćby punkt. (kg)

Unia udanie wystartowała

AGROS SUCHAWA – UNIA REJOWIEC 2:4 (0:0)

0:1 – W. Rossa (51), 1:1 – Lejko (53), 1:2 – Czerwiński (70), 1:3 – Karauda (73), 1:4 – Sąsiadek (83), 2:4 – B. Staszewski (90 wolny).

AGROS: Danielczuk – Boczuliński, Lejko, Witkowski, Karczewski, K. Staszewski, B. Staszewski, Kruk, Mikulski, Piotrowski (80 Gruszcyzński), Węgliński (65 Tomaszewski). Trener – Robert Wójcik.

UNIA: Maciejewski – Kloc, Czerwiński, Pawlicha, Paśnik (87 Gradziński), R. Rossa (77 Basiński), W. Rossa, Górny, Szczepanik, Karauda (84 Kamiński), K. Bohuniuk (65 Sąsiadek). Trener – Tomasz Sąsiadek.

Unia Rejowiec rozegrała w Suchawie dobre zawody i zasłużenie wygrała. – Cieszymy się, że po tak długiej przerwie udało się nam od razu zdobyć trzy punkty i to na wyjeździe – mówi Tomasz Sąsiadek, trener Unii i strzelec gola na 4:1. – Mogliśmy dziś zdobyć nawet więcej bramek, np. Jakub Górny nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji. Warto też dodać, że nie mogli dziś zagrać Mateusz Bohuniuk i Szajduk, nasi podstawowi zawodnicy, a mimo to zagraliśmy dobry mecz – podkreśla trener zespołu z Rejowca. Z postawy swoich podopiecznych nie mógł być zadowolony Robert Wójcik, trener Agrosu. – Błędy, błędy i jeszcze raz błędy, tak można podsumować naszą grę – ocenia Wójcik. – Cieszyć może tylko piękne trafienie z rzutu wolnego Bartka Staszewskiego – dodaje. (k)

Szalony mecz w Siennicy Nadolnej

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – BUG HANNA 6:4 (3:1)

0:1 – Chwedoruk (9), 1:1 – Dubaj (17), 2:1 – Suduł (38), 3:1 – Suduł (40), 4:1 – Arnold Kister (48), 4:2 – Chwedoruk (50), 4:3 – Shybel (54), 4:4 – Więcaszek (68), 5:4 – Arnold Kister (75), 6:4 – Suduł (90+5).

BRAT: K. Jopek – Kniażuk, Adam Urbański (59 Wójcik), Zdunek, Szczepaniuk, Wędzina, Ignaciuk, Arnold Kister, Suduł, Aleksander Urbański (72 Płatek), Dubaj (77 Witka). Trener – Andrzej Ignaciuk.

BUG: Żmudziński – Trochimiuk (65 Babkiewicz), Krzakowski, Pietrusik, Fedoruk (70 Kanatiou), Mikulski (46 Garal), Kowalik, Więcaszek, Jaworski, Shybel, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

Brat był faworytem meczu z Bugiem, ale pierwszy sygnał, że nie będzie łatwo o trzy punkty podopieczni Andrzeja Ignaciuka dostali już w 9 min., kiedy na listę strzelców wpisał się niezawodny Mateusz Chwedoruk. – Stracona bramka pobudziła nas i zaczęliśmy grać lepiej. Już w 17 min. wyrównał Dubaj, a końcówka pierwszej połowy przyniosła nam kolejne dwa trafienia – mówi Ignaciuk. Do przerwy było więc 3:1, a gdy po zmianie stron Arnold Kister podwyższył na 4:1 wydawało się, że jest po meczu. – Za wcześnie chyba uwierzyliśmy, że wszystko mamy pod kontrolą i goście poczuli wiatr w żagle – zauważa trener Brata. Gospodarze stanęli, a Bug zaatakował. Gola na 2:4 znów strzelił Chwedoruk, a na 3:4 trafił Shybel. Ozdobą meczu było jednak trafienie Wojciecha Więcaszka. Nowy nabytek zespołu z Hanny popisał się pięknym strzałem z ponad 20 m i zrobiło się 4:4! – Na szczęście udało się nam opanować sytuację, zdobyć kolejne dwie bramki i wywalczyć trzy punkty – mówi Ignaciuk. – Można powiedzieć, pierwsze koty za płoty, przecież to był pierwszy mecz po prawie pół rocznej przerwie. Dlatego cieszymy się po prostu z tego, że wygraliśmy. Musimy popracować nad grą w obronie – podsumowuje. Wygrana dała Bratu pozycję lidera okręgówki. – Niedosyt pozostał. Gdy ze stanu 1:4 wyciąga się na 4:4, a później i tak przegrywa, to trudno być szczęśliwym – ocenia Hubert Kowalik z Bugu Hanna. (kg)

Tabela

1. Brat Siennica Nadolna 14 38 12-2-0 71-21
2. Hetman Żółkiewka 14 37 12-1-1 59-23
3. Ogniwo Wierzbica 14 29 9-2-3 41-26
4. Orzeł Srebrzyszcze 14 24 7-3-4 35-22
5. Spółdzielca Siedliszcze 14 24 7-3-4 26-14
6. Unia Rejowiec 14 21 6-3-5 34-30
7. Granica Dorohusk 14 21 6-3-5 36-30
8. Znicz Siennica Różana 14 15 4-3-7 14-27
9. Frassati Fajsławice 14 14 4-2-8 32-41
10. Ruch Izbica 13 13 3-4-6 24-33
11. Start Pawłów 14 13 3-4-7 27-39
12. Agros Suchawa 14 11 3-2-9 32-44
13. Bug Hanna 14 9 2-3-9 26-49
14. Sawena Sawin 13 4 1-1-11 17-76

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here