W środku nocy przyszedł mail…

O „przekazanie danych mieszkańców wpisanych do spisu wyborców w Lublinie” poprosiła lubelskich urzędników Poczta Polska. Mail w tej sprawie przyszedł w środku nocy i jest związany z wyborami prezydenckimi, które prawdopodobnie odbędą się wyłącznie w sposób korespondencyjny. – Nie ma mowy, abym udostępnił jakiekolwiek dane osobowe mieszkańców na podstawie maila, który mógł wysłać każdy – zapowiedział prezydent Krzysztof Żuk.

– Po godzinie 1 w nocy do Urzędu Miasta Lublin wpłynął e-mail prawdopodobnie z Poczty Polskiej w sprawie przekazania danych mieszkańców wpisanych do spisów wyborców w Lublinie. Otrzymany e-mail jest analizowany i konsultowany prawnie, natomiast już na wstępie nasuwają się wątpliwości. Korespondencja ze strony Poczty Polskiej nie została podpisana jakimkolwiek podpisem – powiedział w miniony czwartek Łukasz Mazur, pełnomocnik prezydenta Lublina ds. wyborów.

Dzień później prezydent Krzysztof Żuk ocenił, że mail, który trafił do Lublina, jest „zadziwiający i nie mieszczący się w standardach działania administracji rządowej”. – Nie ma mowy, abym udostępnił jakiekolwiek dane osobowe mieszkańców Lublina widniejące w spisie wyborczym na podstawie e-maila, który mógł wysłać każdy. W dodatku autor treści tego e-maila powołał się jedynie na decyzję premiera, która na razie nie ma mocy prawnej, by uczynić Pocztę Polską „organizatorem” wyborów – powiedział w piątek prezydent Lublina. Żuk dodał, że „na chwilę obecną jedynie samorządy lokalne mogą realizować zadania związane z organizacją tych wyborów”.

Niecodzienna prośba Poczty Polskiej jest oczywiście związana z korespondencyjnymi wyborami prezydenckimi, które ma zorganizować ta instytucja. Podobne sygnały o „nietypowych mailach” docierały z całej Polski. Sęk w tym, że ustawa o wyborach korespondencyjnych nie weszła jeszcze w życie. Senat zajmie się nią prawdopodobnie na początku maja i wszystko na to wskazuje, że odrzuci ustawę, bo w izbie wyższej parlamentu większość ma opozycja. Sejm będzie zatem musiał odrzucić uchwałę Senatu i dopiero wtedy ustawa trafi do podpisu prezydenta.

Tutaj też pojawiają się znaki zapytania, bo wątpliwości do głosowania korespondencyjnego ma Jarosław Gowin, lider Porozumienia, czyli ugrupowania tworzącego większość rządzącą z Prawem i Sprawiedliwością oraz Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry. Ostateczny wynik głosowania w Sejmie pozostaje zatem niewiadomą. Pierwsza tura wyborów prezydenckich została zaplanowana na niedzielę, 10 maja, czyli… kilka dni po ewentualnym wejściu w życie ustawy o wyborach korespondencyjnych. Nawet, jeżeli wybory zostaną przesunięte o tydzień czy na 23 maja (taką możliwość mają dawać marszałek sejmu zmiany w przepisach, a 23 maja do maksymalny możliwy termin), to na ich organizację będzie bardzo mało czasu.

Zdaniem części prawników, przed wejściem w życie ustawy o wyborach korespondencyjnych przygotowania do wyborów prezydenckich powinny odbywać się w „normalny sposób”, czyli z założeniem, że głosowanie odbędzie się w lokalach. I tutaj pojawia się jeszcze większy problem. – Po zakończeniu zgłoszeń uzupełniających nie było możliwości powołania komisji w choćby minimalnych składach w 84 z 208 komisji. Następnie w terminie który upłynął 20 kwietnia, komisarz wyborczy mógł uzupełnić składy obwodowych komisji wyborczych spośród indywidualnych zgłoszeń spoza komitetów wyborczych. Aktualnie wszystkich prawidłowych zgłoszeń mamy łącznie 1050 i wciąż nie ma możliwości powołania komisji nawet w minimalnych składach w 63 z 208 komisji – tłumaczyła w ubiegłym tygodniu Joanna Stryczewska z biura prasowego ratusza.

W Lublinie do pracy przy wyborach potrzeba ponad 1800 członków obwodowych komisji wyborczych, czyli brakuje ponad 750. Na tym problemy się nie kończą. – Dodatkowo nie ma pewności, że obecnie powołane komisje zafunkcjonują w dniu wyborów. Otrzymaliśmy sygnały, że wiele osób ma wątpliwości, czy stawi się w dniu wyborów do pracy z uwagi na obawy o zdrowie własne i bliskich – dodała J. Stryczewska.

Planowana organizacja wyborów wyłącznie w trybie korespondencyjnym jest oczywiście związana z trwającą epidemią koronawirusa. Faworytem do zwycięstwa jest urzędujący prezydent Andrzej Duda, który według niektórych sondaży może wygrać już w pierwszej turze. O najważniejszy urząd w państwie będą się również ubiegać m.in.: Małgorzata Kidawa Błońska (KO), Władysław Kosiniak-Kamysz (Polskie Stronnictwo Ludowe), Robert Biedroń (Lewica), Krzysztof Bosak (Konfederacja) i Szymon Hołownia (kandydat niezależny).

Prezydent zgodnie z Konstytucją jest „najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej”. Wybierany jest na 5-letnią kadencję i może być ponownie wybrany tylko raz. Prezydentem zostaje kandydat, który otrzymał więcej niż połowę ważnie oddanych głosów, dlatego o wyniku wyborów prezydenckich w Polsce decyduje przeważnie druga tura. W 2015 roku Andrzej Duda pokonał w niej Bronisława Komorowskiego.

Grzegorz Rekiel