Wciskają tandetę

Uwaga na naciągaczy! Pod chełmskimi marketami obcokrajowcy oferują naczynia, zapewniając, że są one wyprodukowane przez renomowaną firmę „Zepter”. Tak naprawdę są to tandetne, chińskie podróbki, o czym, niewiele brakowało, a przekonałaby się jedna z mieszkanek Chełma.

Pod marketem „Lidl” wychodzącą ze sklepu kobietę zaczepił obcokrajowiec. Mężczyzna podjechał kilkuletnim białym mercedesem, na litewskich tablicach rejestracyjnych. – Zaoferował zakup naczyń „Zeptera”. Przedstawił się jako dyrektor handlowy firmy na Litwę – opowiada pani Ewa, mieszkanka Chełma. – Pokazał wizytówki. Mówił, że właśnie zakończył prezentację, został mu jeden komplet i chciałby go sprzedać za 800 zł, twierdząc, że jest to mocno promocyjna cena, bo taki zestaw normalnie kosztuje kilka tysięcy złotych. Gdy otworzyłam bagażnik, by włożyć zakupy, zanim się obejrzałam pudełko z naczyniami miałam już w samochodzie. Nie miałam ochoty negocjować, chciałam, by je zabrał. Dyrektor handlowy tak poważnej firmy nie sprzedaje naczyń pod marketem. Wtedy zbił cenę do 500 zł, a następnie do 400 zł. Coś mnie podkusiło, by sprawdzić zawartość. Otworzyłam pudełko, a ponieważ w domu mam kilka garnków „Zeptera” i wiem, jak wyglądają, od razu zauważyłam, że oferowane naczynia z tą marką nie mają nic wspólnego.

Widniejące na nich logo „Z” może niejednego zmylić. Sprzedający był bardzo nachalny, za wszelką cenę chciał upłynnić towar. Do transakcji jednak nie doszło. Niezadowolony z takiego obrotu sprawy mężczyzna zabrał garnki, burknął coś wulgarnego pod nosem i odszedł.
Pani Ewa przestrzega wszystkich, by nie wdawali się w dyskusje z obcokrajowcami, oferującymi różnego rodzaju sprzęt pod marketami. – Po powrocie do domu znalazłam w Internecie informacje, że podobne praktyki z naczyniami „Zeptera” są stosowane w innych miastach Polski. Metody identyczne, osoby przekonywały, że garnki zostały im z pokazów i mogą je sprzedać po okazyjnej cenie. To nic innego, jak oszustwo! Tak naprawdę są to chińskie wyroby, o bardzo słabej jakości, mające niewielką wartość. Zachowajmy czujność! – apeluje nasza Czytelniczka. (ptr)