Wewnętrzny dramat

Dramat na oddziale wewnętrznym chełmskiego szpitala. Brakuje rąk do pracy, na dyżurze jest tylko jeden lekarz, który ma pod opieką aż 50 pacjentów. – Ci ludzie umierają z powodu braku opieki i nadzoru medycznego, a nie z chorób. I znikąd pomocy – publikuje dramatyczny wpis w internecie pracownica oddziału i zapowiada zawiadomienie do prokuratury. – Mamy ogromny kłopot z kadrą, ale nie siedzimy z założonymi rękami – odpowiada dyrekcja szpitala.

Jeszcze kilkanaście dni temu w szpitalu w Chełmie przebywało około 60 pacjentów z Covid-19. W miniony weekend ich liczba podwoiła się. Głównie za sprawą kolejnego ogniska choroby, które pojawiło się na oddziale wewnętrznym przekształconym ostatecznie w tzw. oddział covidowy. Leży tam 50 pacjentów z dodatnim wynikiem na obecność koronawirusa. To ludzie przewlekle chorzy, wymagający stałej opieki. Ale okazuje się, że z opieką nad nimi jest poważny problem.

„Na moim oddziale od poniedziałku leży 50 chorych na covid z całego województwa lubelskiego i nawet z Rzeszowa. 65 proc. personelu medycznego jest zarażonych, więc pracują pielęgniarki przeniesione z innych oddziałów: pediatrii, laryngologii, urologii. Jednak lekarzy obecnie jest TYLKO DWÓCH!!! POJEDYNCZY DYŻURNY!!! Dyrektor główny i dyrektor ds. lecznictwa nie widzą problemu. Stanowi to zagrożenie życia i zdrowia tych pacjentów. Skoro przyjęcia i zabiegi planowe na oddziale laryngologii, urologii, chirurgii i innych zabiegowych są wstrzymane to, dlaczego NIKT nie może pomóc internistom?

Ci ludzie umierają z powodu braku opieki i nadzoru medycznego a nie z chorób. Tego nie ogarnie jeden lekarz. To przewlekle chorzy ludzie!!! I znikąd pomocy. Pisane były pisma do dyrekcji. Planowane jest pismo do prokuratury na nieumyślne narażenie pacjentów na utratę zdrowia i życia z powodu zaniechania przez organ zarządzający szpitalem oraz pismo do Marszałka Województwa. Ale czy to coś da? Trudno powiedzieć, bo już trzeci dzień lekarze pracują resztkami sił, bo jest ich tylko dwóch na 50 chorych ludzi. A na dyżurze tylko jeden lekarz. Bo dziś już czwartek a dyrekcja nie zrobiła NIC!!” – taki dramatyczny i niepokojący wpis pojawił się na internetowym forum pod dyskusją o sytuacji w służbie zdrowia.

Dyrekcja szpitala przyznaje, że jest ogromny kłopot z pracownikami nie tylko na internie, ale nie zgadza się z zarzutem, że nic nie robi. – Nikt z nas nie siedzi z założonymi rękami. Od tygodni staramy się łatać dyżury, przenosić pracowników, prosić lekarzy o pomoc z każdego możliwego miejsca – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa. – Jedni pracują od świtu do nocy i oni wcześniej czy później zostaną za to docenieni a inni, jak widać, wylewają swoje żale w internecie.

Problem z interną pojawił się, gdy wykryto tam ognisko koronawirusa. Przez to kadra falami trafia na kwarantannę. Pielęgniarki można było przenieść z innych oddziałów. Ale z lekarzami nie jest tak prosto, bo chociaż zabiegi na innych oddziałach są wstrzymane, to przebywają tam jeszcze pacjenci, którymi trzeba się zająć do czasu wypisu.

– Poza tym inne oddziały również przekształcamy w covidowe – mówi L. Litwin. – Urologię przenieśliśmy częściowo na chirurgię a na urologii i laryngologii przygotowaliśmy 16 dodatkowych łóżek zakaźnych dla pacjentów, którzy trafią na obserwację ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. W oddziały zakaźne przekształconych zostanie docelowo większość oddziałów – poza hemodynamiką, chirurgią i neurologią.

Dyrektor Litwin przyznaje, że otrzymał jedno pismo od lekarza z oddziału wewnętrznego, który prosi o wsparcie i skarży się, że obecna liczba personelu może stanowić zagrożenie dla zdrowia pacjentów.

– Skargi na ciężkie warunki pracy zapewne szybko się nie skończą, bo nie wiadomo jak długo potrwa pandemia – mówi Kamila Ćwik, dyrektor chełmskiego szpitala. – Pracownicy przyzwyczaili się do innego systemu pracy, ale teraz mamy sytuację kryzysową i musimy w sposób kryzysowy działać. Zgodnie z ostatnim rozporządzeniem ministra zdrowia w szpitalach zawieszone zostały ilościowe normy dotyczące zatrudnienia personelu medycznego na oddziałach. Pracujemy więc takimi siłami, jakimi dysponujemy. Dlatego straszenie nas prokuraturą jest bezcelowe. (bf)