Wiara na skraju wyczerpania

„Droga przełomu” – pod takim hasłem przygotowano rozważania Misterium Męki Pańskiej na trasie tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. 24 marca wieczorem z Lublina do Wąwolnicy wyruszyło około 2,5 tys. pielgrzymów.
Nocna wielkopostna Ekstremalna Droga Krzyżowa w archidiecezji lubelskiej została zorganizowana już po raz trzeci. Głównym organizatorem jest Duszpasterstwo Pielgrzymka Lubelska.
Przed wyruszeniem na cztery pątnicze trasy EDK wszyscy pielgrzymi uczestniczyli we mszy św. o godz. 19 w archikatedrze lubelskiej, której przewodniczył biskup pomocniczy Mieczysław Cisło, a kazanie wygłosił ks. Mirosław Ładniak – inicjator i organizator lubelskiej edycji EDK.
Ks. M. Ładniak przytoczył kilka wypowiedzi uczestników z poprzednich lat, m.in. mężczyzny, który po połowie Drogi Krzyżowej, a więc gdzieś dobrze już po dwudziestym kilometrze nocnego marszu, przyznał, że właśnie wyczerpały się jego ludzkie siły i do celu – Sanktuarium Matki Boskiej Kębelskiej – dotarł tylko dzięki nieustannej modlitwie, czy młodej dziewczyny, Oli, która przyznała że po raz pierwszy zrozumiała – gdy na trasie była wyczerpana – że nie jest samowystarczalna, że w życiu potrzebni są inni i Bóg.

Poruszeni pątnicy

Natomiast bp. M. Cisło podczas liturgii zwrócił uwagę pątników, że ich trud wiąże się z cierpieniem. Ale są ludzie – przypomniał – którzy nie ruszając się z domu, np. z powodu choroby, przeżywają znacznie cięższe „Ekstremalne Drogi Krzyżowe” swojego bólu.
Na pewno do takiej grupy należą ludzie skazani na żywienie pozajelitowe. Jak kosztowne jest ich leczenie, mówił tuż przed zbieraniem datków na tacę ks. M. Ładniak, wyjaśniając wiernym, że zebrane podczas mszy św. pieniądze zostaną przeznaczone właśnie dla tych chorych. Pątnicy poruszeni apelem ks. Mirosława okazali hojność i solidarność – góra dziesięcio- i dwudziestozłotowych banknotów rosła „na tacy” wyjątkowo szybko. Dramat żywienia pozajelitowago dotyka m.in. ludzi z rozległymi oparzeniami, chorych w czasie chemio– i radioterapii, osoby w śpiączce czy pozostających dłużej w stanie utraty świadomości, w zespole jelita krótkiego, w ostrym zapaleniu trzustki, i w innych przypadkach, w tym u dzieci z wadami wrodzonymi układu pokarmowego oraz u wcześniaków, u których przewód pokarmowy nie jest wystarczająco rozwinięty.

Cztery trasy

Po liturgii zakończonej błogosławieństwem, udzielonym przez biskupa Mieczysława Cisło, pątnicy rozdzielili się: uczestnicy trasy św. Faustyny Kowalskiej (niebieska) z archikatedry udali się w kierunku seminarium duchownego, gdzie zatrzymywali się, by przeżyć I stację Męki Pańskiej. Uczestnicy trasy bł. Bp. Władysława Gorala (fioletowa) z placu archikatedralnego udali się do kościoła św. Jozafata przy ul. Zielonej, natomiast pątnicy z trasy św. Jana Pawła II (żółtej) udali się do Bazyliki oo. Dominikanów – I stacja, potem na KUL, stamtąd do kościoła „papieskiego” pw. Św. Rodziny (przypomnijmy: w tym roku trzydziestolecie wizyty Jana Pawła II w Lublinie i tamtejszej parafii) a stamtąd do Konopnicy i dalej. Uczestnicy 46-kilometrowej trasy Sługi Bożego Stefana Wyszyńskiego (czerwonej) udali się najpierw do kościoła pw. św. Ducha, przy którym przeżywali duchowo I stację Misterium Męki Pańskiej. W tej najdłuższej trasie lubelskiej EDK wzięło udział aż siedmiuset pielgrzymów.

Im większe trudności, tym więcej chętnych

Przypomnijmy, że inicjatorem pierwszych EDK w Polsce był ks. Jacek „Wiosna” Stryczek, m.in. prezes Stowarzyszenia WIOSNA, inspirator takich działań, jak SZLACHETNA PACZKA, duszpasterz studentów, wolontariuszy i ludzi biznesu w Krakowie, znany z nowatorskich, multimedialnych kazań. Pierwsza polska EDK odbyła się w 2009 r. Z czasem do krakowskiej edycji dołączały EDK z innych miast. W tym roku ekstremalni pątnicy wyruszą ogółem z ok. 230 polskich miejscowości. Jak pisze na stronach internetowych EDK ks. Jacek: „Im większe trudności tym więcej chętnych do uczestnictwa”. Od 2010 r. każda edycja odbywa się pod hasłem wyznaczającym treść rozważań na trasie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej; a więc: w 2010 r. – „Zło dobrem zwyciężaj”, 2011 r. – „Męska Strona Rzeczywistości”, czy 2012 r. – „Ideały i poświęcenie, a ostatnia” – 2017 r. – „Droga przełomu”.
Ważne by długość trasy EDK nigdy nie była krótsza niż 20 km.
W wersji lubelskiej ten warunek jest doskonale spełniony. Najkrótsza nasza trasa, zwana niebieską – z Lublina, wokół Zalewu Zemborzyckiego, i z powrotem do klasztoru oo. Dominikanów wynosi ok. 31 km. Kolejne trzy – czerwona, żółta, fioletowa – z Lublina do Wąwolnicy to ponad 40 km przemierzanych nocą. Tak więc zawsze przynosi ona pielgrzymom trud.
– Pokonać siebie, swoje ograniczenia. W zeszłym roku właśnie to dało nam ogromną satysfakcję – wyjaśniały Ania i Edyta przyczyny udziału w EDK 2017. Obie panie w wieku 40 + są uczestniczkami lubelskiej edycji po raz drugi – poprzednio szły 30- kilometrową trasą niebieską.
Na EDK z Lublina do Wąwolnicy wybrała się 27-letnia Barbara, z niedużym plecakiem szczelnie wypakowanym m.in. płaszczem przeciwdeszczowym, termosem z kawą, kanapkami i wysokokalorycznymi batonami wyruszyła na EDK pierwszy raz. – Zależy mi na duchowym przeżyciu – przyznała, wyjaśniając, że ma za sobą zaliczone obowiązkowe – z powodów zdroworozsądkowych – dwa punkty „programu przedpielgrzymkowego”: dłuższą dzienną drzemkę, a potem kubek gorącej kawy. Jej znajoma 38-letnia Renata, oprócz żywności, dodatkowo zabiera karimatę, na której będzie mogła odpocząć. Ale o kondycję za bardzo pani Renata – też po raz pierwszy na EDK – nie musi się martwić; na co dzień bowiem pątniczka trenuje taniec: salsę. Monika Skarżyńska