Wiatraki wróciły do gry

Gmina Krasnystaw wznowiła zawieszone w grudniu 2015 r. postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowych dla budowy elektrowni wiatrowych w Krupem, Krynicy, Ostrowie Krupskim, Bzitem, i Czarnoziemiu.

W grudniu 2015 r. Janusz Korczyński, wójt gminy Krasnystaw, zawiesił postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowych dla inwestycji „Farma elektrowni wiatrowych Krasnystaw” obejmującej działki w Krupem, Krynicy, Bzitem, Ostrowie Kurpskim i Czarnoziemiu, do czasu sporządzenia przez inwestora raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na przyrodę. Wygląda na to, że raport ów właśnie do gminy dotarł. 4 lipca wójt Korczyński wydał bowiem obwieszczenie o wznowieniu postępowania . Zainteresowani mogą zapoznać się z jego treścią, opiniami na temat wiatraków i wszelkimi materiałami w urzędzie gminy Krasnystaw przy ul. M. Konopnickiej w Krasnymstawie w pokoju nr 206. Przypomnijmy. Spółka Windbud z Inowrocławia chce postawić w gminie Krasnystaw maszty o mocy 2 MW, 120 m wysokości i rozpiętości skrzydeł na 100 m. Osiem wiatraków ma się pojawić w Krupem, Ostrowie Krupskim, Czarnoziemiu i Krynicy.

– Protestujemy nie tyle przeciwko samej idei budowy elektrowni wiatrowych, ale przeciwko ich lokalizacji – mówiła nam kilka miesięcy temu jedna z autorek skargi, jaka do gminy wpłynęła na inwestycję. – Nawet ministerstwo zdrowia zaleca, by maszty były stawiane nie bliżej niż 2 km od zabudowań, a w przypadku wiatraków, które mają stanąć w naszej gminie, jest to nawet nieco ponad 600 metrów! – denerwują się. Największe obawy budzi elektrownia, która ma stanąć 640 m od szkoły w Krupem. – Mówiliśmy radnym, że istnieją badania potwierdzające, że sople lodu odrywające się od skrzydła wiatraka mogą przelecieć nawet 900 metrów. To bardzo niebezpieczne dla naszych dzieci, nikt jednak na to nie zwraca uwagi – dodawała kobieta. Mieszkańcy Krupego i Krynicy mieli też za złe gminie i wójtowi Korczyńskiemu, że o wiatrakach dowiedzieli się za późno. Skarga na działania wójta wpłynęła nawet do gminy, ale radni ją odrzucili. Przeciwko budowie wiatraków protestują nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale i ekolodzy. Tomasz Chuszcza, prezes stowarzyszenia Krasnostawski Ruch Ekologiczny „Viridis”, na stronie Ruchu napisał m.in.: „Należy zauważyć, że z mieszkańcami, umowy na przejście kabli były podpisywane kiedy ani lokalizacja, ani moc, czy wysokość turbin, nie były nikomu znane. Pytanie otwarte czy mieszkańcy wiedzieli, jaka inwestycja za owymi kablami przyjdzie. Dlaczego narzekają na coś, czego jeszcze nie ma? Dlatego, że kiedy farma powstanie, nie będzie już możliwości jej likwidacji, a gmina wraz z inwestorem na tę chwilę formalnie doprowadziła sprawę już bardzo daleko. Regularnie powtarzane komunikaty (głównie przez władze gmin), że „nie wiadomo czy inwestycja w ogóle powstanie”, mają na celu wygaszanie protestów i doprowadzenie do stanu formalnego, w którym na przeciwdziałanie tej czy podobnym inwestycjom będzie za późno. Wtedy standardowo znów usłyszymy, a gdzie protestujący byli wcześniej?” – pisze Chuszcza i przypomina, o negatywnych skutkach budowy wiatraków – szkodliwych infradźwiękach, efekcie stroboskopowym, rzucaniu lodem na odległość do nawet 1,5 km, ograniczeniach w użytkowaniu działek, zabijaniu ptaków i nietoperzy. A to tylko niektóre efekty „troski o nasze wspólne dobro”. – Mieszkańcom wymienionych wsi, gratulujemy samoorganizacji i determinacji, mamy też nadzieję, że turyści odwiedzający zamek w Krupem, nie będą rozpraszani widokiem 185-metrowych wiatraków – podsumowuje prezes Krasnostawskiego Ruchu Ekologicznego „Viridis”. (kg)