Nie wiedział że potrącił?

Sprawca wypadku z początku sierpnia wreszcie w rękach policji. Ukrainiec potrącił rowerzystę i zostawił rannego na drodze. Starszy pan zmarł w szpitalu, a winny jego śmierci tłumaczy się, że „nic o tym nie wiedział”.

(4 sierpnia) Około godz. 18 dyżurny komendy policji odebrał zgłoszenie o tym, że w Okopach-Kolonii (gm. Dorohusk), w przydrożnym rowie przy trasie K-12, leży nieprzytomny rowerzysta. Jak się później okazało, był to 66-letni mieszkaniec gminy. Z charakteru obrażeń wynikało, że mężczyzna został potrącony przez samochód. Nieznany sprawca zostawił zakrwawionego człowieka i uciekł. Poszkodowany, z poważnymi krwiakami w głowie, trafił do szpitala, a policjanci wszczęli dochodzenie i rozpoczęli poszukiwania sprawcy wypadku, apelując do świadków o zgłoszenie się do komendy. Pod koniec sierpnia 64-latek zmarł w szpitalu.
– Policjanci z Komisariatu Policji w Dorohusku na podstawie zebranych materiałów ustalili, że sprawcą wypadku jest obywatel Ukrainy, który tego dnia poruszał się samochodem marki Mercedes Sprinter – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
(16 września) Oleksandr T. został zatrzymany w Dorohusku. Mężczyzna przyjechał do Polski w celach handlowych, a funkcjonariusze NOSG rozpoznali podejrzanego na przejściu granicznym. W poniedziałek T. został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Chełmie, gdzie usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz nieudzielenia pomocy ofierze wypadku.
Ukrainiec nie przyznał się do ucieczki z miejsca wypadku, a jedynie do potrącenia. Jak opowiedział śledczym, rowerzysta jechał przed nim (poboczem). W pewnym momencie jadący z tyłu tir zaczął wyprzedzać. Mężczyzna w strachu odbił w bok i zjechał na pobocze, w tym momencie „zaczepił lusterkiem” cyklistę. Ukrainiec zapierał się, że po zderzeniu zatrzymał auto i podszedł do mężczyzny. Pomógł mu się pozbierać i chciał mu nawet dać około 200 zł, jako odszkodowanie za niszczone zakupy, które tamten wiózł na rowerze. Poszkodowany nie chciał jednak przyjąć gotówki i odjechał w swoją stronę. T. również pojechał dalej w stronę Dorohuska, a o tym, że starszy pan trafił do szpitala, gdzie zmarł po kilku tygodniach, nic nie wiedział. Na Ukrainie naprawił uszkodzony samochód, zacierając w ten sposób dowody.
Decyzją sądu T. trafił na 2 miesiące do tymczasowego aresztu. Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok, które będą kluczowe dla sprawy. Równocześnie może się okazać, że do śmierci mężczyzny przyczyniła się niewłaściwa opieka lub błąd lekarski. (pc)