Wojewoda i ludowi partyzanci

Najpierw na żołnierzy BCh napadli Niemcy z SS-Panzer-Division „Wiking”, a teraz atak przeprowadza Prawo i Sprawiedliwość. Protestują kombatanci, ludowcy, nawet narodowcy, a wojewoda Przemysław Czarnek, choć nie przyznaje się do błędu i zarzuca protestującym ludowcom sprzeczności i niezgodności godne najgorszych metod manipulacji, to rakiem wycofuje się z kontrowersyjnej decyzji.


Z końcem marca kompetencje w zakresie realizacji nowych przepisów ustawy dekomunizacyjnej przeszły z samorządów lokalnych na wojewodę. Oznacza to, że obiekty objęte rygorystycznymi przepisami dekomunizacyjnymi, wskazane uprzednio przez urzędników wojewody i IPN, nieusunięte w porę przez władze lokalne, zostaną zdemontowane (bądź przerobione) na mocy zarządzeń administracji państwowej, choć nadal na koszt samorządów. Tymczasem szczegółowa lektura liczącego 88 pozycji spisu pomników, tablic, obelisków i innych obiektów zakwestionowanych przez dekomunizatorów, wzbudziła głośne kontrowersje. Poszło zwłaszcza o dwa punkty.

Kara za walkę z Niemcami?

Jak na początku marca ogłosiły służby wojewody, wśród miejsc i obiektów podpadających pod nowe przepisy znalazły się m.in. „32. Tablica umieszczona na ścianie w byłym budynku straży pożarnej w miejscowości Bójki gmina Ostrów Lubelski. Napis: „Pamięci Bohaterskim Żołnierzom Armii Ludowej i Batalionów Chłopskich Którzy Stoczyli Zwycięski Bój z Brygadą SS „Wiking” W Dniu 6. Maja 1944 oraz Pomordowanych w Akcjach i Obozach Zagłady w Rocznicę Bitwy Społeczeństwo Powiatu Lubartowskiego 6.V.1969. (…) 35. Pomnik przy ul. Królewskiej w Ostrowie Lubelskim. Napis: „Dla Upamiętnienia Akcji Zbrojnej, Stoczonej Przez Partyzantów „BCh” Garnizon Ostrów Lubelski z Hitlerowcami w dniu 6.V.1944r. W Akcji Tej Polegli: Wawrzyniec Kowal Zygfryd Korol Stanisław Dasiuk Ludwik Klepka Edward Stradowski Zdzisław Zimnicki Cześć Ich Pamięci”. Oburzyło to kombatantów BCh oraz członków PSL.

Kto manipuluje historią?

– Nie możemy zrozumieć czym podyktowane było wyznaczenie tych obiektów do usunięcia z przestrzeni publicznej. Czy jest to działanie umyślne, mające na celu wymazanie z kart historii zasługi ludowców w walce z okupantem, czy może zwykły brak wiedzy na temat dziejów i roli Batalionów Chłopskich w czasie II wojny światowej? […] Przypominamy panu Wojewodzie, że Bataliony Chłopskie były konspiracyjną organizacją zbrojną polskiego ruchu ludowego, powołaną w celu obrony polskiej wsi przed terrorem niemieckim i eksploatacją gospodarczą. W jej szeregach walczyło około 170 tysięcy ludzi, co czyniło ją po Armii Krajowej, drugą największą formacją zbrojną na terenie ówczesnego Generalnego Gubernatorstwa i Wielkopolski…” – napisał do wojewody Zarząd Wojewódzki PSL w przyjętym stanowisku, apelując w imieniu lokalnych społeczności o ponowną analizę przez wojewodę listy pomników i tablic przewidzianych do tzw. „dekomunizacji” ze szczególnym uwzględnieniem miejsc pamięci poświęconych działalności Batalionów Chłopskich.
Propozycje wojewody za skandaliczne uznali także historycy, jak Jan Engelgard z warszawskiego Muzeum Niepodległości. Kombatanci wystąpili o interwencję do klubu parlamentarnego ludowców, prosząc o poruszenie tej bulwersującej sprawy na forum Sejmu. I stał się cud! Wojewoda Czarnek zaczął rakiem wycofywać się za całej afery, zawinionej zapewne neoficką nadgorliwością wśród podległych mu urzędników.
Oczywiście, wojewoda zrobił to w swoim stylu. Najpierw w ostrych słowach zarzucił ludowcom, że stanowisko zawiera szereg sprzeczności i niezgodności z rzeczywistością, godnych najgorszych metod manipulacji stosowanych w czasach totalitarnych, bo to nie wojewoda, a samorządy wskazywały obiekty, propagujące komunizm, które znalazły się na liście, a wojewoda będzie podejmował decyzje w tej kwestii dopiero po 31 marca. Dalej zapewnił, że nigdy nie pomijał roli Batalionów Chłopskich jako ważnej niepodległościowej formacji militarnej z czasów drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu, po czym i tak zarzucił swoim krytykom „bezczelność”. Przy okazji zaś nie omieszkał dodać, że do częściowej dewastacji pamiątek bitwy pod Ostrowem i tak jednak dojdzie. Korzystając z nowych uprawnień Czarnek zapowiedział, że nakaże, by „skorygować napis poprzez usunięcie nieprawdziwych bądź budzących wątpliwości co do zgodności z ustawą dekomunizacyjną informacji dotyczących Armii Ludowej”. – W naszym przekonaniu jest to sankcjonowanie fałszu historycznego poprzez zacieranie śladów walki AL z Niemcami. To dzielenie krwi przelanej za Polskę na „właściwą” i „niewłaściwą” – kręci głową Kornel Sawiński ze Stowarzyszenia Pamięci i Tradycji Armii Ludowej. Inni krytycy decyzji wojewody przypominają, sekretarz PPR Jakub Berman rządzący Polską w latach stalinowskich tak samo chciał zabić pamięć o prawdę o AK i też mu nie wyszło.  TAK