Wojsławice narzekają, Rejowiec chwali

Mieszkańcy Wojsławic narzekają, że droga z ich miejscowości do Chełma jest niemal nieprzejezdna. – Na asfalcie leży lód przykryty śniegiem. Jest ślisko i niebezpiecznie, a starostwo zdaje się tego nie widzieć – skarżą się. Ale są też i tacy, którzy chwalą powiat za to, że w tym sezonie odśnieża tak sprawnie, jak nigdy dotąd.

– Śnieg nie padał od kilku dni, a trasa Chełm – Wojsławice nadal jest zapomniana. To dowód na to, że starostwo, brzydko mówiąc, olewa ludzi. Nie do pomyślenia, aby w XXI wieku drogą powiatową trzeba było jechać mniej niż 20 kilometrów na godzinę. W czwartek z Wojsławic do Chełma jechałem prawie dwie godziny, czyli cztery razy dłużej niż zazwyczaj – napisał w ubiegły czwartek w e-mailu do redakcji mieszkaniec Wojsławic.
Zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury w Starostwie Powiatowym w Chełmie Ireneusz Krasowski tłumaczy, że nie ma mowy o tym, aby droga była nieprzejezdna.
– Tak się składa, że w czwartek jechałem do Wojsławic – mówi Krasowski. – Dotarłem tam bez problemów jadąc zgodnie z przepisami. Są oczywiście odcinki, na których warunki mogą być nieco gorsze, ale trudno uwierzyć, że ktoś jechał z Wojsławic do Chełma aż dwie godziny. Być może ten pan miał letnie opony i stąd te trudności.
Krasowski zapewnia, że droga z Wojsławic do Chełma, podobnie jak inne drogi powiatowe, jest systematycznie posypywana piachem.
– Z tego, co wiem, busy nie mają problemów, aby dotrzeć z Chełma do Wojsławic i z powrotem, więc kierowcy aut osobowych tym bardziej nie powinni mieć problemów – mówi I. Krasowski.

Są jednak i tacy mieszkańcy powiatu, którzy chwalą starostwo, bo – jak podkreślają – tej zimy drogi są odśnieżane bardzo sprawnie.
– Pracownikom starostwa odpowiedzialnym za odśnieżenie należą się słowa uznania – mówi Paweł Ogrodnik z gminy Rejowiec. – Jestem im wdzięczny za to, co robią. Korzystam z drogi pomiędzy Marysinem a Ludwinowem. Jest to droga gruntowa, ale zaliczona do kategorii dróg powiatowych. Zawsze był duży problem z jej odśnieżaniem. W tym roku tego kłopotu nie ma. Mamy odśnieżone niemal od razu i do tego wysypane piaskiem, choć wcześniej nikt tej drogi niczym nie posypywał.
Pan Paweł dodaje, że zdarzyło mu się też dzwonić pod numer alarmowy do dyspozytora i prosić o odśnieżenie.
– Po trzydziestu minutach pług już był na miejscu. W dodatku dyspozytorzy są zawsze bardzo uprzejmi i dotrzymują słowa – mówi mieszkaniec Marysina. (kw)