Wójt zrzucił odpowiedzialność

Kosztem Uhruska i Macoszyna Dużego wójt Jan Łukasik chce łatać budżet szkoły w Woli Uhruskiej. Jakby tego było mało, nie chce podzielić się pomysłami na zagospodarowanie jednego z budynków po gimnazjum lub podstawówce, a odpowiedzialność za to zrzuca na radnych. Czyżby przestało mu zależeć?

Interpelacje zaczęła Teresa Kościuk, która pytała, jaki jest los koncepcji budowy chodnika w Uhrusku, o którego powstanie starania podjął dwa lata temu tamtejszy proboszcz. Na ten cel zabezpieczono swego czasu w budżecie gminy 50 tys. zł. – Teraz, po frezowaniu poboczy, piesi nie mają gdzie uciekać przed szybko jadącymi samochodami, bo po deszczu przy drodze jest straszne błoto – mówiła.

Z kolei radnego powiatowego Mirosława Koniecznego zapytała o remont odcinka drogi wojewódzkiej pomiędzy Wolą Uhruską a Uhruskiem, o którym to zapytany wspominał na jednej z sesji rady powiatu. Jan Polak zwrócił się do wójta o wyrównanie parkingu przy kaplicy w Mszance, a Tadeusz Pawłowski poprosił wójta o zajęcie stanowiska w sprawie dokończenia budowy chodnika w Bytyniu. Interpelacje zakończył Mariusz Karpowicz, pytając o planowaną niegdyś przez urząd inwestycję polegającą na budowie kanalizacji sanitarnej w Stulnie.

Potem przyszła kolej na przyjęcie pakietu pięciu uchwał. Na pierwszy ogień poszła ta o ustaleniu gminnej sieci szkół, a tuż za nią ustalenie pensum dyrekcji szkoły w Woli Uhruskiej.

Przy tej okazji Tadeusz Pawłowski pytał dyrektora Koniecznego, czy on i pani wicedyrektor realizują płatne zastępstwa, na co padła odpowiedź twierdząca. O ile pierwsza uchwała została przyjęta bez problemu, to już druga z problemami, bo aż osiem osób wstrzymało się od głosu. Jak się później okazało, taki wynik głosowania mocno nie przypadł do gustu wójtowi, który dał upust swemu rozczarowaniu pod koniec sesji. Wcześniej jednak bardzo mocno dyskutowano o całej gminnej oświacie, w tym o pomysłach na zagospodarowanie jednego z budynków po gimnazjum lub podstawówce w Woli Uhruskiej.

– Docelowa lokalizacja szkoły podstawowej w jednym budynku jest jak najbardziej uzasadniona, aczkolwiek jeszcze nie postawiliśmy kropki nad „i” – mówił wójt Jan Łukasik. – Najpierw musimy się zastanowić, co stanie się z obecną szkołą podstawową – czy budynek sprzedać, wydzierżawić, czy utrzymywać z własnych środków. Oczekuję inwencji ze strony mieszkańców i radnych, bo to nasze wspólne dobro – dodał wójt, a następnie zaskoczył radnych, wracając do tematu szkół stowarzyszeniowych w Uhrusku i Macoszynie.

– Uważam za zasadne przekształcenie szkoły w Uhrusku w filię szkoły w Woli Uhruskiej. Jeśli nie dojdzie to do skutku, może warto pomyśleć nad tym, by Uhrusk został filią Macoszyna, chociaż nie wiem, jak do tego podeszliby rodzice. Obecnie w szkole w Woli Uhruskiej mamy 170 uczniów w 15 oddziałach, do tego ok. 60 w oddziale przedszkolnym,. Podjęliśmy remonty obiektów w Uhrusku i Macoszynie Dużym, ponosimy dodatkowe koszty, więc nie możemy zlikwidować zupełnie obu szkół, ale możemy je przekształcić. Jak radni nie podejmą tego tematu, to pewnie zrobią to rodzice dzieci uczęszczających do Uhruska – tłumaczył Łukasik.

Na te słowa oburzyła się T. Kościuk. – Mieliśmy już szkoły filialne i nie zdały one egzaminu. Przejęło je stowarzyszenie. Proszę nie skakać z kwiatka na kwiatek – teraz dyskutujemy o lokalizacji szkoły podstawowej, która w Woli Uhruskiej będzie się od września mieścić w dwóch budynkach, co przyniesie dodatkowe koszty i to nad tym trzeba się w pierwszej kolejności zastanowić.

Emocje jeszcze wzrosły w punkcie wolne wnioski, który trwał niemal godzinę, a i to tylko dlatego, że padł wniosek formalny o zakończenie. Zaczęło się spokojnie. Zbigniew Lipert pytał, co dzieje się z oświetleniem placu przy Pompce, a także postulował o wyczyszczenie przepustów na ulicy Spokojnej i Krzywej.

Stanisław Typiak stwierdził, że problem z topolami zagrażającymi bezpieczeństwu ludzi w Uhrusku można rozwiązać, nie dodał jednak, w jaki sposób. T. Pawłowski zwrócił uwagę na rozwalony wychodek przy byłym dworcu PKP w woli Uhruskiej. Do oświaty wróciła T. Kościuk przytaczając pismo autorstwa wójta, w którym Łukasik w 2015 roku – apelował o podjęcie działań zmierzających do przejęcia szkoły w Uhrusku przez stowarzyszenie.

– Czy już pan o tym zapomniał? – pytała. – Teraz bez przerwy atakuje pan szkołę w Uhrusku, która jest niezależna, bo chce pan zagarnąć tę garstkę dzieci i zabrać je do Woli Uhruskiej. Wiem, że to rozwiązałoby problem szkoły w Woli, ale jakim kosztem? – pytała radna. W odpowiedzi usłyszała. – Wtedy była zupełnie inna sytuacja – zaczął Łukasik.

– Teraz moją propozycję nauczyciele i dyrekcja szkoły w Uhrusku powinni przyjąć z otwartymi rękoma. Nie chcemy jej likwidacji, ale utrzymania. Poza tym, szkoły w Uhrusku i Macoszynie Dużym generują niemal 1 mln zł straty, bo tyle wynosi bon towarowy, który wydajemy na te placówki. Więc gdyby wszystkie dzieci przeszły do Woli Uhruskiej, ten milion złotych sprawiłby, że funkcjonowanie szkoły pewnie zmieściłoby się w tym bonie – kontynuował wójt.

– W radzie jest silna grupa, na czele z oboma przewodniczącymi, która nie poparła pensum dla dyrektora. To może niech teraz ci państwo zaproponują sposób zagospodarowania budynku szkoły lub gimnazjum. Ja z takiej odpowiedzialności się wyłączam! – zakończył Łukasik. To musiało się spotkać z kontrą przewodniczącego. – Jeśli zajdzie taka potrzeba, podejmę się wzywania, ale doskonale pamiętam, jak na pytanie pana Pawłowskiego w tej kwestii mówił pan, że ma przynajmniej kilka koncepcji – ripostował Marian Łubkowski.

– Jeśli pana pomysły się nie sprawdzą, siądę i się nad tym zastanowię. Poza tym jestem zaskoczony tym, że dyrekcja instytucji, która w przeciągu 10-15 lat stała się niemal dwa razy mniejsza, nie zareagowała na te zmiany w żaden sposób. Na jakiej więc pan podstawie zobowiązuje mnie do takiej aktywności?

Czy jest to próba wykręcenia się z odpowiedzialności? – denerwował się przewodniczący. – Odnoszę wrażenie, że podjęcie tego tematu przez pana jest próbą postawienia zasłony dymnej, by ukryć coś innego. Jakakolwiek ingerencja w szkoły jest bowiem dzisiaj w żaden sposób nieuzasadniona, więc jeśli się nie wspieramy nawzajem, przynajmniej sobie nie przeszkadzajmy – stwierdził Łubkowski. Wsparł go wiceprzewodniczący. – Wypraszam sobie, żeby wójt pouczał nas, jak mamy głosować.

Do tej pory na ogół wychodziliśmy naprzeciw pana inicjatywom. Jeśli jednak chce pan jakiejś wojenki, proszę tylko dać znak – stwierdził Pawłowski. – Uważałem, że radni, a szczególnie byli i obecni nauczyciele i dyrektorzy, wzniosą się ponad te animozje dyskutując o oświacie. Myliłem się. Nie zależy mi na wojnie. Jestem człowiekiem kompromisu, ale jak mi się nie podobają głosowania, mam prawo o tym powiedzieć. Ja wyłączam się z tematu.

Czekam na państwa propozycje na zagospodarowanie budynków szkół. Skoro zdecydowaliście się być radnymi, musicie podjąć taką odpowiedzialność. My jako urząd będziemy udzielać stosownych informacji, ale nie będziemy sugerować własnego pomysłu – rozsierdził się wójt. W tym momencie Romuald Wojtczak zaproponował wniosek formalny o zakończenie obrad. – Ciśnienie niebezpiecznie wzrasta, więc lepiej do tej dyskusji wrócić na kolejnym posiedzeniu – tym wystąpieniem przekonał większość i obrady zakończono. (bm)