Woli Pławanice niż ciepłe kraje

Mieszkańcy Pławanic przecierają oczy ze zdumienia. Jeszcze nie zdarzyło się, aby jakiś bocian postanowił u nich przezimować. Zastanawiają się, jak mu pomóc. – Nic na siłę. To żadna anomalia, tylko efekt zmiany klimatu. Kochajmy zwierzęta, a w opiece nad nimi kierujmy się rozumem, a nie sercem – mówi Mariusz Kluziak ze Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt.

Gdy przyszedł czas, aby odlecieć do ciepłych krajów, on pozostał w Pławanicach. Mowa o boćku. Mieszkańcy wsi obserwują, jak ptak dumnie kroczy po polach, fruwa nad gospodarstwami i spoczywa w bocianim gnieździe. Miejscowi gospodarze, jak to na wsi, z bocianami zawsze żyją w symbiozie i patrzą na nie życzliwie. Ale fakt, że ptak został na zimę, budzi ich niepokój. Obawiają się czy sobie poradzi, bo na dworze przecież coraz chłodniej.

– Może to już czas zawiadomić odpowiednie służby, aby się nim zaopiekowały? Może inaczej krzywda mu się stanie? – pytają zaniepokojeni mieszkańcy Pławanic.

Mariusz Kluziak ze Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt, uspokaja. Mówi, że to nie pierwsza i nie ostatnia taka sytuacja w powiecie chełmskim. Jakiś czas temu pisaliśmy o bocianie, który zimował w Uhrze. Tamtejsi mieszkańcy także bardzo się o niego martwili.

– Zmiany w klimacie powodują, że bociany coraz częściej zostają u nas na zimę, to już nie jest rzadkość – mówi M. Kluziak. – Takich przypadków będzie więcej. Pogoda jest na razie na tyle korzystna, że bocian – jeśli jest sprawny i nie ma żadnego złamania – sobie poradzi.

Może się zdarzyć, że będzie podchodził bliżej zabudowań w poszukiwaniu pożywienia. Gdyby zima była sroga, spadł śnieg, a ziemię skuł lód, to wtedy wskazane byłoby, aby go dokarmić. Były już takie przypadki – mieszkańcy podrzucali bocianom podroby – wątróbki, żołądki. Gdyby bocian był ranny, miał problem z lataniem, wtedy należałoby podjąć działania, żeby mu pomóc.

Trzeba byłoby go odłowić i udzielić mu pomocy, bo bez tego nie poradziłby sobie. Jednak w przypadku, gdy bocian jest zdrowy, lata – to nie można odławiać go i pomagać mu na siłę. Może przynieść to odwrotny skutek – zamiast pomóc, można mu zrobić krzywdę. Znam takie przypadki, które zakończyły się tragicznie dla zwierzęcia. U nas w stowarzyszeniu wyznajemy taką zasadę: kochajmy zwierzęta, ale opiekując się nimi kierujmy się rozumem, a nie sercem. Zawsze to wszystkim powtarzamy. (mo)