WOPR-owcy wyjechali na drogi

– Pomagamy nie tylko nad wodą i nie tylko w sezonie letnim. W czasie społecznej kwarantanny pomagamy i wspieramy lokalne społeczności i służby ratunkowe – mówi Grzegorz Zupan, wiceprezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Chełmie.

Zaczęło się od tego, ze razem z zamojskim WOPR przekazali 100 przyłbic dla szpitali w Chełmie i Włodawie. Potem chełmscy ratownicy wodni poszli o krok dalej – widząc potrzebę i niewystarczającą ilość sił, wyszli z inicjatywą, że w ramach wolontariatu będą prowadzić na drogach powiatu patrole prewencyjno-informacyjne. Pierwsza podjęła współpracę gmina Chełm, następnie – gmina Dorohusk. – Od 3 kwietnia przejechaliśmy ponad 1500 km po drogach obu gmin. Prowadzimy patrole głównie popołudniami, żeby zwiększyć efektywność działań.

Pamiętajmy, że WOPR jest jednostką podlegającą pod Państwowe Ratownictwo Medyczne. Nasz samochód – oprócz tego, że odtwarza komunikaty głosowe – w obsadzie ma zawsze dwóch ratowników z kwalifikacjami pomocy medycznej oraz sprzętem medycznym. Gdy coś się dzieje, jesteśmy w stanie szybciej pojawić się na miejscu i zaopatrzyć poszkodowanego do czasu przyjazdu karetki. Jesteśmy też dostępni pod nr alarmowym: 511 22 33 99 przez całą dobę. Możemy i chcemy pomóc, dlatego zapraszamy do współpracy również inne gminy – kontakt pod numerem alarmowym lub mailowo, pisząc na adres: woprchelm@gmail.com – dodaje Zupan.

Chęci są, a potrzeba – jak widać – też. Przykładowo, WOPR-owcy pierwsi dostrzegli pożary w Horodyszczu i Dobryłówce, wezwali strażaków i zorganizowali drogi dla wozów gaśniczych. W Okszowie z kolei ujęli pijanego kierowcę, który jechał wprost na drzwi kościoła. Mężczyzna ledwo siedział za kierownicą i jak się później okazało, miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Jeszcze tego samego dnia, również w Okszowie, znaleźli niespełna 4-letnie dziecko, które spacerowało bez opieki po jezdni, podczas gdy jego ojciec w tym czasie siedział przy garażu, wpatrzony w ekran telefonu. (pc)