Wraki (nie) do ruszenia

Zalegające na parkingach i drogach publicznych porzucone samochody są utrapieniem dla wszystkich. Wrak trzeba sholować, pilnować na parkingu strzeżonym, a na koniec zutylizować. Miasto płaci, idzie do sądu i czeka na zwrot.

 

W ubiegłym tygodniu, na posiedzeniu rady miejskiej, ustalone zostały nowe stawki na 2017 rok. I tak opłata za usunięcie roweru lub motoroweru z drogi publicznej wyniesie 110 zł, za motocykl – 218 zł, pojazd do 3,5t – 476 zł, pojazd od 3,5t do 7,5t – 594 zł, pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 7,5t do 16t – 841 zł, pojazd powyżej 16t – 1239 zł, a przewożący materiały niebezpieczne – 1508 zł.

Do tego dochodzą oczywiście koszty utrzymania odholowanego pojazdu na parkingu strzeżonym. Za rower lub motorower – 19 zł za dobę, motocykl – 26 zł, pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5t – 39 zł, pojazd o do 7,5t – 51 zł, pojazd do 16t – 73 zł, powyżej 16t – 133 zł, za pojazd przewożący materiały niebezpieczne – 196 zł.
Nowe stawki będą mniejsze od obowiązujących dotychczas o kilkanaście złotych. Problem w tym, że prawdopodobnie i tak nie zmobilizuje to właścicieli do odbioru aut. W tym roku odholowano na parking strzeżony 62 pojazdy (ok. 21 tys. zł miasto wydało na odholowanie, a 50 tys. zł na utrzymanie na parkingu). W większości są to porzucone wraki. Miasto najpierw nie może namierzyć właściciela, a kiedy już się uda, to okazuje się, że auto zostało sprzedane, ale nieprzerejestrowane. Nikt nie chce płacić, więc sprawy trafiają do sądu. Właściciele pojazdów odwołują się od wyroku, a sprawy ciągną się przez kolejne miesiące. (pc)