Wybuchowe grzybobranie

Praktycznie nie ma dnia, aby chełmscy saperzy nie dostali zgłoszenia o niewybuchach z czasów wojny. Ostatnio grzybiarz znalazł w lesie w Rudce trzy pociski artyleryjskie. Niedawno taki pocisk ktoś przywiózł do skupu złomu w powiecie krasnostawskim. Tegoroczne lato obfituje w tego typu znaleziska.

W niedzielny poranek (25 sierpnia) jeden z grzybiarzy w lesie w Rudce (gmina Chełm) natknął się na trzy artyleryjskie pociski. Mężczyzna zachował się prawidłowo – nie zlekceważył znaleziska, tylko zawiadomił policję. Mundurowi zabezpieczyli teren do przyjazdu specjalistów z Patrolu Rozminowania nr 35 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Chełmie. Pociski były z czasów drugiej wojny światowej (ale zdarzają się też z okresu pierwszej wojny światowej).

Ze względów bezpieczeństwa saperzy nie rozbrajają tych starych przedmiotów, bo to niepotrzebne ryzyko. Zabierają je na poligon i tam poddają detonacji. Tak samo było w przypadku pocisków znalezionych w Rudce. St. chor. szt. Grzegorz Kloc z Patrolu Rozminowania nr 35 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Chełmie przyznaje, że saperzy mają mnóstwo pracy. Praktycznie nie ma dnia bez zgłoszenia o niewybuchu. W piątek (23 sierpnia) w gminie Gorzków (powiat krasnostawski) wezwano saperów do jednego ze skupów złomu, do którego jakiś klient przyniósł pocisk artyleryjski.

Pracownicy przeżyli chwile grozy, gdy sortując złom zauważyli niewybuch. Grzybiarze z okolic Włodawy także w ostatnich tygodniach natknęli się w lesie na pocisk artyleryjski. Saperzy z patrolu rozminowywania nr 35 działają na terenie kilkunastu powiatów. Najwięcej zgłoszeń jest od wiosny do jesieni. Trwają w tym czasie prace rolne, ogrodnicze, wymiana instalacji telefonicznych, budowy dróg i inne inwestycje, podczas których odkrywane są różnego rodzaju pociski moździerzowe, artyleryjskie i lotnicze.

Obecnie trwa sezon grzybobrania. Saperzy apelują do osób, które przypadkiem natkną się w lesie na niebezpieczne przedmioty, aby nie lekceważyły tego, lecz powiadomiły policję. To, czy konkretne znalezisko tego typu stanowi śmiercionośne zagrożenie czy też nie, mogą ocenić tylko specjaliści. Saperzy ostrzegają przed pochopnym zachowaniem. Ważne jest, aby wskazać odpowiednim służbom miejsce znaleziska, w przeciwnym razie komuś może stać się krzywda.

– Osoba, która znajdzie przedmiot wzbudzający podejrzenie, że może być niebezpieczny natychmiast powinna zadzwonić pod numer alarmowy 112 – mówi st. chor. szt. Grzegorz Kloc z Patrolu Rozminowania nr 35 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Chełmie. – Pod żadnym pozorem nie można dotykać takiego przedmiotu, manipulować przy nim, rozkręcać go, bo w każdej chwili może dojść do wybuchu.

Wypadki się zdarzają. Niektórym się wydaje, że skoro pocisk leży od ponad siedemdziesięciu lat i do tej pory nie wybuchł, to jest niegroźny. To nieprawda. Chodzi o stare przedmioty, skorodowane, które dodatkowo zostają poddane różnym procesom, czynnikom zewnętrznym, wysokiej temperaturze. Nawet małe przedmioty, choć będą miały mniejszą siłę rażenia, niż te większe, mogą być niebezpieczne. Ostatni czas obfituje w tego typu znaleziska. Trzeba być ostrożnym. (mo, fot. Grzegorz Kloc)