Wybudził się, ale wciąż potrzebuje pomocy

Krasnostawianin Przemysław Topór przez wiele miesięcy przebywał w śpiączce. Wybudził się, ale wciąż praktycznie nie ma z nim kontaktu. Jego mama nie poddaje się i zbiera pieniądze na rehabilitację i leczenie 32-letniego dziś mężczyzny.

Tragedia rozegrała się pod koniec sierpnia 2018 r. – W wyniku nieszczęśliwego upadku z dużej wysokości syn doznał stłuczenia mózgu i płuc oraz złamania kręgosłupa. Dwa razy doszło do zatrzymania krążenia – wspomina feralny dzień Bożena Topór, mama Przemysława.

Ostatecznie życie mieszkańca Krasnegostawu udało się uratować, ale przez kolejne miesiące pozostawał on w śpiączce. W lipcu 2019 r. trafił pod skrzydła Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego prowadzonego przez Fundację „Światło” w Toruniu, gdzie przebywa do dziś. Na szczęście w 2020 r. Przemysław otworzył oczy, wybudził się, ale kontakt z nim wciąż jest mocno ograniczony. Co prawda wodzi wzrokiem za odwiedzającą go mamą, ale nie mówi, nie jest też w stanie samodzielnie się poruszać, zjeść itp.

Leczenie i rehabilitacja mężczyzny, który jako młody chłopak uwielbiał grać w piłkę nożną, trenował nawet w Jedynce Krasnystaw, jest bardzo kosztowne (miesięczny pobyt w Zakładzie to grubo ponad 2 tys. zł). Każdy z nas może jednak pomóc. Jak? Wpłacając dowolną kwotę na konto: Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba”, Santander Bank 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374. Trwa też zbiórka pod nazwą „Budzenie Przemka Topora” na stronie pomagam.pl. (kg)