Wyciągnęli konia, wyłowili psy

Włodawscy strażacy pomagają w każdej sytuacji. Ratują nie tylko ludzkie życie i dobytek – wyjeżdżają też na akcje, kiedy zagrożone są zwierzęta. Tak właśnie działo się w ubiegłym tygodniu. Najpierw straż wyciągała uwięzionego w szambie konia, dwa dni później ratowała psy, które jakiś bezdusznik wrzucił do Bugu.

– We wtorek, około godziny 15, otrzymaliśmy nietypowe zgłoszenie – mówi mł. bryg. Waldemar Makarewicz z PSP we Włodawie. – W miejscowości Dołhobrody (gm. Hanna) koń wpadł do szamba. Do zdarzenia wysłane zostały 2 zastępy – z JRG Włodawa oraz OSP Dołhobrody. Na miejscu okazało się, że zwierzę nie mogło samodzielnie wyjść ze zniszczonego zbiornika. W tym przypadku nasze działania polegały na częściowym odpompowaniu szamb, a następnie, przy użyciu specjalnych pasów i ciągnika rolniczego z ładowaczem czołowym, wyciągnięciu zwierzęcia. Koń nie doznał przy tym większych obrażeń i szybko oddalił się od swojej pułapki – wyjaśnia rzecznik. Dwa dni później, w czwartek (4 sierpnia) włodawscy strażacy znowu jechali na ratunek zwierzakom. Tym razem pomocy potrzebowały dwa psiaki, które ktoś wrzucił do Bugu. Wystraszone kundelki dryfowały na ułamanym konarze i by się do nich dostać, trzeba było użyć łodzi. – Najbliższe miejsce dogodne do wodowania znajdowało się w pobliżu Szuminki. Dotarcie do psiaków zajęło nam 40 minut, bo bardzo niski stan wody sprawił, że w wielu miejscach musieliśmy przepychać łódź przez mielizny – tłumaczy Makarewicz. – Na szczęście okazało się, że psiaki nie były agresywne i łatwo udało się umieścić je na łodzi. Wyłowiliśmy je z miejsca, gdzie rzeka miała głębokość ok. 3 metrów i przekazaliśmy policji – dodaje rzecznik. Policjanci zaopiekowali się zwierzętami – kupili im karmę i dali pić. – Psy były bardzo przestraszone i wylęknione – mówi Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – W wyniku działań policjantów i pomocy miejscowych weterynarzy bardzo szybko ustaliliśmy ich właścicieli. Tłumaczyli oni, że zwierzaki same oddaliły się z posesji. Trwa ustalanie okoliczności tego zdarzenia – dodaje Szymańska. (bm)