Wymazy poszły do kosza

Kilkadziesiąt a może nawet i kilkaset próbek pobranych od chełmian, potencjalnie zarażonych koronawirusem, zmarnowało się. Pacjenci nie doczekali się na wyniki badań. Musieli jeszcze raz jechać do moblinego punktu pod szpitalem i powtarzać całą procedurę.

– W czwartek, 22 października, miałem pobierane próby do badań na Covid-19 w namiocie przy chełmskim szpitalu. Na badanie skierował mnie lekarz rodzinny, bo miałem kontakt z osobą zarażoną i miałem podwyższoną temperaturę i pojawił się kaszel – mówi nasz Czytelnik. – Ale na wynik badania nie doczekałem się ani na drugi dzień, ani przez weekend. Dopiero we wtorek, po czterech dniach, dostałem informację, że próbki trafił szlag, bo się zhomogenizowały.

Czytelnik mówi, że w czwartek wielu pacjentów stało z nim w kolejce do punktu wymazowego, więc przez cały dzień pobrano co najmniej kilkadziesiąt prób. – Nikt z nich nie doczekał się wyniku, nie wiedział, co ma robić. Mógł chodzić i zarażać innych – mówi. – Nie winię szpitala, bo w namiocie profesjonalnie mnie obsłużono. Pobrano próby, opisano itd. Ale podobno zawiniło laboratorium, do którego trafił materiał.

Szpital już w piątek, 23 października, dostał informację, że w weekend laboratorium nie odbierze od nich prób do badań. A dyrekcja od dawna skarżyła się, że czas oczekiwania na wynik jest bardzo długi.

– Faktycznie od czwartku to była jakaś kpina, wszystkie wyniki poprzepadały, ludzie musieli je powtarzać – przyznaje Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa. – Sytuacja zmieniła się dopiero w poniedziałek, kiedy badaniami zajęło się laboratorium z Gdańska.

– Wojewoda tworzy stanowisko konsultanta, który będzie dysponował próbkami i badał moce przerobowe a w razie potrzeby powstanie magazyn próbek, z których będą kierowane do laboratoriów – mówi Kamila Ćwik, dyrektor chełmskiego szpitala. – Pierwsze z nich już pojechały do Gdańska.

Ale szpital nie odpuszcza pomysłu otworzenia własnego laboratorium. – Robimy rozeznanie w możliwości zaopatrzenia się w analizatory i odczynniki i mam nadzieję, że w ciągu kilku tygodni laboratorium zacznie pracować – mówi K. Ćwik. (bf)