Wypróżnił się do basenu!

Były bakterie z niedomytych klientów i słuchy o miłosnych igraszkach w jacuzzi. Przyszła pora na ludzkie odchody. Nie, nie żartujemy. Ktoś narobił do basenu w aquaparku i uciekł. Spółka musiała zamknąć strefę rekreacyjną na dwa dni.

Obrzydliwe i żenujące. To pierwsze słowa, jakie cisną się na usta Elżbiety Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie, gdy pytamy o „kałowy” incydent, do którego doszło w minioną środę (1 sierpnia) w aquaparku.

– Aż trudno uwierzyć, że ktoś mógł coś takiego zrobić – komentuje dyrektor. Jednocześnie zapewnia, że sanepid nie musiał w tej sprawie interweniować, bo zarząd spółki natychmiast podjął odpowiednie działania. Gdy pracownik obsługi zauważył unoszące się na wodzie odchody, bezzwłocznie poinformował o tym zarząd spółki. Natychmiast zdecydowano też o wyłączeniu części basenów, a chwilę później na facebookowym profilu Chełmskiego Parku Wodnego pojawił się komunikat: „W związku z możliwością zanieczyszczenia wody w basenie rekreacyjnym, zarząd spółki podjął decyzję o wyłączeniu strefy rekreacyjnej”. Równocześnie prezes Zbigniew Mazurek zachęcił klientów do korzystania z pozostałych atrakcji aquaparku, dając 20 procent rabatu na strefę basenową oraz saunarium.

Jeszcze w piątek strefa rekreacyjna po przeprowadzeniu badań została ponownie otwarta. Ku zaskoczeniu wielu mieszkańców w basenie nie wymieniono jednak wody. – Nie wyobrażam sobie, żeby kąpać się w tej, w której jeszcze niedawno pływały fekalia – posypały się komentarze w internecie.

Prezes Mazurek przekonuje jednak, że nie było takiej potrzeby. – Woda w naszych basenach nieustannie jest wymieniana. Część trafia do ścieków, a część jest uzupełniana. Do tego dochodzą zabezpieczenia w postaci filtrów, lamp UV i różnego rodzaju chemicznych środków. Dzięki temu, jeśli zdarzy się taka sytuacja jak teraz, nie musimy wymieniać całkowicie wody. Podobnie jest w innych tego typu obiektach w Polsce. Podjęliśmy działania zgodnie ze standardową procedurą, co może potwierdzić sanepid – przekonuje prezes. Dodaje, że całkowite wymienienie wody oznaczałoby konieczność zamknięcia strefy rekreacyjnej na około miesiąc.

Aquapark, przez który przewija się ogrom klientów, dosyć często dostarcza nam tematów. I tak np. w kwietniu 2017 roku dotarły do nas pogłoski o rozochoconych gościach obiektu. Przekazywana z ust do ust historia, którą słyszeliśmy z kilku różnych źródeł, miała wyglądać następująco: „Na oko” 40-letnia kobieta wybrała się ze swoim ciut młodszym kolegą do Chełmskiego Parku Wodnego. Razem z partnerem miała udać się do jacuzzi położonego w najbardziej ustronnym miejscu w obiekcie i tam oddać się miłosnym igraszkom. Ponoć nie skończyło się na pocałunkach…

W marcu br. informowaliśmy natomiast o bakterii pseudomonas aeruginosa, której pałeczki znaleziono w wodach strefy rekreacyjnej. Co prawda były to pojedyncze kolonie, ale nawet taka ich ilość może stanowić zagrożenie: wywołać infekcje skórne, ale także poważniejsze zakażenia. I wtedy zarząd także zdecydował o wyłączeniu strefy rekreacyjnej. Wszystko w trosce o dobro klientów. Ale tych czystych. Niechlujom pokiwano wtedy palcem.

Każdy, kto korzysta z aquaparku, wie, że dla wielu kąpiących się higiena jest (zbyt) często kwestią jedynie umowną. Ile to razy widzieliśmy osoby, które wchodzą do wody bez uprzedniego prysznica? Albo jedynie ochlapują się wodą, nie sięgając nawet po mydło? Zdarza się, że pływają w zwykłych gaciach, które noszą na co dzień i w których przyszli ubrani. Inną kwestią jest obuwie. Klienci wchodzą do basenu w klapkach, w których przyszli do obiektu. A przecież obowiązek zmiany obuwia nie jest czyimś wymysłem. Chodzi o to, by do basenów nie wnosić błota, piasku czy innych zanieczyszczeń. Nie wszyscy to jednak rozumieją.

Przypominamy, że regulamin Chełmskiego Parku Wodnego stanowi jasno: ze względu na zasady zdrowia publicznego, zabrania się korzystania z basenu osobom, których stan higieniczny odbiega od ogólnie przyjętych norm. I choć wydaje się to oczywiste, jest w nim także napisane wprost o zakazie zaśmiecania i zanieczyszczania pomieszczeń oraz niecek basenów, w tym załatwiania potrzeb fizjologicznych do wody oraz w miejscach do tego nieprzeznaczonych.

I pamiętajmy, że osoby, które łamią ten regulamin, mogą zostać ukarane. Tak ma być w przypadku delikwenta, który potraktował basen jak toaletę. Choć jeszcze nie udało się go namierzyć, zarząd spółki zapewnia, że dokładnie przejrzy monitoring obiektu i rozważa zgłoszenie na policję. Apeluje też o kontakt do wszystkich, którzy mogą mieć jakieś wiadomości w tej sprawie. Za informację przewidziana jest nagroda. (mg)