Wyrzuciło ich w powietrze

Cztery osoby trafiły do szpitala po tym, jak 24-latek z Podkarpacia zignorował znak „STOP” na włodawskiej trasie. Po zderzeniu z rozpędzonym autem z obu pojazdów zostały jedynie wraki. Interweniował helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Piątek (5 września), Lubień w gminie Wyryki. W kierunku Kaplonos – jak ustalili skierowani na miejsce po wypadku policjanci z włodawskiej komendy – jechał Seat Leon, za kierownicą którego siedział 24-letni mieszkaniec woj. podkarpackiego. Razem z nim podróżowała 20-letnia dziewczyna. Młodzi byli zaabsorbowani wszystkim, tylko nie drogą. Kierowca zignorował znak „STOP”, który w pewnym momencie pojawił się przed rozpędzonym seatem, i uderzył wprost w nadjeżdżającego drogą z pierwszeństwem przejazdu Forda Mondeo.

– Zderzenie było tak silne, że pojazdy wyniosło poza drogę. Ford Mondeo przewrócił się na bok, a oba pojazdy uległy rozległym zniszczeniom. Po uderzeniu licznik w seacie zatrzymał się na prędkości 90 km/h – informuje podinsp. Bożena Szymańska z Komendy Powiatowej Policji we Włodawie.

– Droga przez długi czas była zablokowana i wyznaczono objazdy. Kierujących poddano badaniu na stan trzeźwości – jak wskazało badanie alkomatem, byli trzeźwi. Od kierującego seatem pobrano również krew do dalszych badań. Na miejsce przyleciał śmigłowiec LPR, który zabrał 24-latka do szpitala – dodaje podinspektor.

Do szpitala karetki przetransportowały również pozostałe ofiary wypadku: 20-latkę z seata oraz kierowcę forda (31-letni mieszkaniec gminy Włodawa) i jego 37-letniego pasażera.

Obrażenia u 24-latka są poważne, ale niezagrażające jego życiu. Przed sądem będzie najpewniej odpowiadał za spowodowanie wypadku, za co zgodnie z kodeksem karnym grozi do 3 lat więzienia, ale i inne popełnione wykroczenia.

Policjanci ustalają okoliczności zdarzenia i apelują o rozważną i ostrożną jazdę. – Pamiętajmy, że bezpieczeństwo wszystkich zależy od bardzo wielu czynników, a nieostrożność, brak rozwagi, niedostosowanie prędkości do panujących warunków, brawura i alkohol to najczęstsze przyczyny wielu tragicznych w skutkach zdarzeń drogowych – podkreśla B. Szymańska. (pc)