Z ciężarnej partnerki zrobił prostytutkę?

Marcin M. (40 l.), były już strażnik więzienny okazał się wcale nie lepszy od osadzonych, których kiedyś pilnował. Mężczyzna związał się z ludźmi trudniącymi się stręczycielstwem i przez kilka lat miał zmuszać do prostytucji swoją partnerkę. Raz pobił ją tak bardzo, że kobieta poroniła.


Prokuratura zamknęła śledztwo i przekazała sprawę do rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Lublinie. Gehenna ofiary – Joanny J. – miała trwać przez siedem lat. Kobieta najpierw zakochała się w Marcinie. Po dwóch latach związku okazało się, że tkwi w toksycznym układzie, z którego nie ma ucieczki. Jej partner zadłużył się na 300 tys. zł, a swoje frustracje zaczął wyładowywać na niej. Miał się nad nią znęcać, a w końcu wpadł na pomysł, że będzie zarabiać jako prostytutka. Mimo, że była w ciąży, skierował ją do agencji towarzyskiej, w której kobieta zarabiała około 1000 zł dziennie. Całość pieniędzy zabierał mężczyzna. W sumie, czerpiąc korzyści z nierządu, miał na tym – według pokrzywdzonej – zarobić nawet milion złotych.

Kobieta miała tylko krótką przerwę w pracy na urodzenie dziecka. Niespełna dwa tygodnie po porodzie znów musiała przyjmować klientów. Kiedy zaszła znów w ciążę, mężczyzna – zdaniem śledczych – pobił Joannę, aż ta poroniła. Płód oskarżony miał rozwałkować i wyrzucić do sedesu.

Kobieta w końcu postanowiła przerwać swój dramat i w 2015 r. opowiedziała wszystko policjantom z lubelskiego Centralnego Biura Śledczego. Mundurowi zebrali dowody i zatrzymali szajkę, która trudniła się zmuszaniem kobiet do prostytucji. Śledczy oskarżyli w sumie 4 osoby. Oprócz byłego strażnika w sądzie będą także odpowiadać Paweł C. ps. „Drakula” oraz Iga K. Marcin M. nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że zeznania jej byłej partnerki są efektem jej osobistej zemsty. Mężczyźnie i pozostałym oskarżonym grozi do 10 lat więzienia. LL