Zabiły go promile

Pięć promili miał w chwili śmierci 42-latek z gminy Cyców. Mężczyzna z takim stężeniem alkoholu był jeszcze w stanie jechać rowerem. Niestety, nie udało mu się dotrzeć do domu. Przewrócił się na pobocze i tam zmarł.

Dla zwykłego śmiertelnika przekroczenie dwóch promili alkoholu we krwi może być już niebezpieczne. Ale są ludzie, którzy znoszą o wiele wyższe stężenia tej używki. Niestety, nikt nie jest całkowicie odporny na zatrucie alkoholem. Tak było w przypadku 42-letniego mieszkańca gminy Cyców, którego po raz ostatni widziano w niedzielę (14 czerwca). Mężczyzna pojechał rowerem do sklepu, by kupić alkohol. Gdy nie wrócił do wtorku (16 czerwca) rodzina zgłosiła jego zaginięcie.

Poszukiwania nie trwały długo. Już kolejnego dnia, w środę (17 czerwca) na poboczu drogi w Stefanowie (gm. Cyców) znaleziono rower poszukiwanego, a tuż przy nim jego zwłoki. Ciało znajdowało się już w dość posuniętym stadium rozkładu. Oględziny biegłego na miejscu wstępnie wykluczyły, by do śmierci mężcyzny przyczyniły się osoby trzecie. Przyczynę śmierci odkryto po dokonaniu sekcji zwłok i przeprowadzeniu analiz toksykologicznych i na zawartość alkoholu.

– Okazało się, że człowiek ten zmarł na skutek zatrucia alkoholem – mówi Sławomir Szymański, zastępca prokuratora rejonowego we Włodawie. – Badania wykazały, że w chwili śmierci miał ok. 5 promili – dodaje śledczy. Wszystko wskazuje na to, że postępowanie w tej sprawie wkrótce zostanie umorzone przez fakt, że do śmierci tego człowieka nikt się nie przyczynił. (bm)