Zabójcza końcówka Chełmianki!

HETMAN ZAMOŚĆ – ChKS CHEŁMIANKA 2:3 (1:1)


0:1 – Kotowicz (38), 1:1 – Kanarek (41), 2:1 – Skoczylas (73), 2:2 – Koszel (88), 2:3 – Kompanicki (90+2).

HETMAN: Amermajster – Dudek, Żmuda, Kanarek, Daszkiewicz (70 Kopyciński), Skiba, Słotwiński, Buczek (88 Pęcak), Kycko (83 Pupeć), Oziemczuk, Rusiecki (46 Skoczylas).

ChKS: Osuch – Kwiatkowski, J. Niewęgłowski, Chodziutko (77 Myszka), Koszel, Uliczny, Czułowski, Kocoł, Kotowicz, Kompanicki, Szpak.

Sędziował: Piotr Kozłowski (Lublin). Żółte kartki: Słotwiński, Skiba (H), Czułowski (C).

W Zamościu spotkały się dwie najlepsze w województwie lubelskim drużyny rozgrywek pucharowych, miejscowy Hetman i Chełmianka, która po Puchar Polski na szczeblu LZPN sięgała trzykrotnie w latach 20150-2017. W 88 min. gospodarze prowadzili 2:1 i zapewne widzieli się w roli zwycięzców, tym bardziej, że chełmski zespół w drugiej połowie do tego momentu nie stworzył ani jednej groźnej sytuacji. Grał po prostu słabo. Wystarczyła jedna akcja, jedno przebudzenie Przemysława Koszela i był już remis. W doliczonym czasie gry, w jednej z ostatnich akcji meczu, niepilnowany Mateusz Kompanicki, jak na kapitana drużyny przystało, huknął pod poprzeczkę, nie do obrony i wojewódzki Puchar pojechał do Chełma! Takiego scenariusza chyba nikt by nie wymyślił.

Przed meczem Chełmianka miała swoje problemy kadrowe. Z powodu kontuzji nie zagrali Michał Efir i Rafał Kursa, zaś choroby – Krzysztof Zawiślak. W Hetmanie zabrakło Mateusza Olszaka i Pawła Myśliwieckiego. Obaj trenerzy mieli zatem ograniczone pole manewru, ale twardszy orzech do zgryzienia miał jednak Artur Bożyk. Na ławce młodzieżowych oprócz młodzieżowców usiedli rekonwalescenci, Dawid Niewęgłowski i Michał Maliszewski.

Piłkarze Chełmianki, którzy wybiegli na ostatni mecz sezonu, wiedzieli dokładnie o co grają. Kilku z nich poznało już smak pucharowego zwycięstwa. Przemysław Kwiatkowski w barwach Chełmianki trzykrotnie wznosił Puchar do góry, Paweł Uliczny – dwukrotnie, a Jakub Niewęgłowski, Mateusz Kompanicki, Hubert Kotowicz i Damian Drzewiecki – raz.

Przed meczem kapitan Chełmianki, Mateusz Kompanicki dał słowo, że cała drużyna będzie walczyła do upadłego. Pierwsza połowa należała do gości, którzy częściej byli w posiadaniu piłki i stworzyli więcej sytuacji do zdobycia bramki. Hetman nastawił się na kontry i stałe fragmenty gry. Cezarego Osucha niepokoili ligowi rutyniarze Kamil Oziemczuk, Damian Rusiecki i Rafał Kycko. Dwaj pierwsi w dogodnych sytuacjach nie trafili w bramkę, zaś strzał tego ostatniego pewnie obronił chełmski bramkarz.

W 8 min. w stuprocentowej sytuacji znalazł się Damian Szpak, jednak górą był bramkarz Hetmana. W 23 min. świetną okazję miał Kamil Kocoł, ale w ostatniej chwili obrońca gospodarzy zablokował strzał z 10 m pomocnika Chełmianki. W 29 min. znów przed szansą stanął Kocoł, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczkę.

W 38 min. doskonałą okazję zmarnował Kompanicki. Jego strzał odbił Amermajster, ale goście utrzymali się przy piłce. Kocoł dośrodkował idealnie na głowę Huberta Kotowicza, a ten z kilku metrów trafił do siatki. Zdobycie bramki poprzedziło dość długie rozgrywanie piłki przez chełmską drużynę. Goście nie utrzymali jednak prowadzenia do przerwy. Po rzucie rożnym i dobrym dośrodkowaniu Patryka Słotwińskiego, Przemysław Kanarek ubiegł chełmskich defensorów i uderzeniem głową pokonał Osucha.

Druga połowa, w wykonaniu Chełmianki, nie była tak dobra, jak pierwsza. Częściej w posiadaniu piłki był Hetman. Podopiecznym Artura Bożyka przytrafiały się proste straty piłek, niedokładne podania i w zasadzie do 88 min. nie stworzyli oni żadnej groźnej sytuacji do zdobycia bramki. Hetman w 54 min. mógł wyjść na prowadzenie po „bombie” Skiby z 35 m, ale Osuch udowodnił, że swój fach zna. W 73 min. gospodarze dopięli swego. Bierność chełmskiej defensywy wykorzystał Dawid Skoczylas, który po szybkim rozegraniu piłki z Kamilem Oziemczukiem strzałem w krótki róg zdobył drugiego gola dla Hetmana.

Kiedy wydawało się, że to gospodarze wzniosą puchar do góry, przypomniał o sobie Przemysław Koszel, który do tego momentu nie rozgrywał dobrych zawodów. Zdecydował się na indywidualną akcję, zagrał piłkę „z klepki” z Kotowiczem, wbiegł odważnie w pole karne między obrońców i przytomnym strzałem wyrównał stan meczu. Chełmianka poszła za ciosem. W doliczonym czasie gry piłkę w pole karne wrzucił Kwiatkowski, wyskoczył do niej Kotowicz, ale jej nie sięgnął, jednak akcję na lewej stronie zamykał niepilnowanył Kompanicki. Kapitan gości nie zastanawiał się. Przyjął piłkę i kropnął pod poprzeczkę nie do obrony, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo!

Chełmianka wygrała czwarty finał Pucharu Polski na szczeblu LZPN w ostatnich pięciu sezonach i będzie reprezentowała województwo lubelskie na szczeblu centralnym. Do rozgrywek pierwszej rundy – 1/32 PP przystąpi we wrześniu i może trafić nawet na przeciwnika z ekstraklasy. Losowane będą cztery drużyny – zwycięzcy meczów rundy wstępnej, 10 zespołów II ligi, 18 drużyn I ligi, wszystkie ekipy z ekstraklasy oraz 16 triumfatorów na szczeblu województw. Pierwsza runda odbędzie się w dniach 24-26 września br. Chełmianka za zwycięstwo odebrała dwa czeki: 40 000 zł z Polskiego Związku Piłki Nożnej i 7 000 zł z Lubelskiego Związku Piłki Nożnej oraz okazały puchar, który wręczył prezes LZPN, Zbigniew Bartnik.

Meczu w Zamościu nie mogła obejrzeć zorganizowana grupa kibiców Chełmianki. Na wpuszczenie jej na stadion nie zezwolili działacze Hetmana, argumentując, że policja nie dała zgody na ulokowanie kibiców z Chełma w sektorze gości. Szkoda, że piłkarskie emocje mogli przeżywać kibice tylko jednej drużyny…(r)