Zagadka sprzed lat

Zerwane więzi, tęsknota za bliskimi, po których w trakcie wojny zaginął ślad i nurtujące wciąż pytania: jaki los spotkał moich krewnych, kto z nich jeszcze żyje? W naszym przygranicznym regionie wciąż jeszcze wiele rodzinnych zagadek nie zostało rozwiązanych. Oto jedna z nich.

Janusz Kobryń jest działaczem Bystrzyckiego Stowarzyszenia Pamięci Zesłańców Sybiru i Ofiar Represji, zajmującego się m.in. upamiętnianiem historii wywózek i losów zesłańców. Od jakiegoś czasu poszukuje, m.in. za pośrednictwem Internetu, krewnych nieżyjącej Anieli Kosior (na zdjęciu), Polki która w czasie II wojny światowej zaginęła na terenie ZSRR. Jedna z hipotez doprowadziła go do Chełma, dlatego skontaktował się z redakcją „Nowego Tygodnia”. Wiąże się z tym niezwykła historia. Pan Janusz słyszał ich w swoim życiu mnóstwo. Każdego roku wraz z miejscowymi mieszkańcami – Kazachami i Uzbekami, odwiedza miejscowości z terenu byłego ZSRR, zgłębiając informacje o Polakach. Jakiś czas temu pan Janusz przebywał z wizytą w Kazachstanie. Poszukiwał w jednej z tamtejszych wiosek informacji dotyczących dzieci z polskiego domu dziecka. Działacze chodzili od chaty do chaty.

– W ten sposób trafiliśmy do domu syna pochodzącej z Polski Anieli Kosior – opowiada pan Janusz. – Okazało się, że mężczyzna bardzo chciałby poznać swoje korzenie. Jego matka umarła pięć lat temu i opowiadała mu o swoich przedwojennych losach i polskiej rodzinie. Urodziła się w 1922 lub 1924 roku, była córką Katarzyny i Bartłomieja. Wraz z rodzicami i szóstką rodzeństwa przed wojną mieszkała we wsi Witosówka, powiat Trembowla (do 17 września 1939 r. miasto powiatowe w województwie tarnopolskim w Polsce, obecnie teren zachodniej Ukrainy).

Najprawdopodobniej w lutym 1940 roku rodzina została deportowana do Komi ASRR lub – według innej wersji do Ałtajskiego Kraju. W roku 1941 r. wyjechała do południowego Kazachstanu, aby wstąpić do armii Andersa. Aniela wyszła za mąż za Kazacha w 1945 roku. W 1946 roku, gdy Polaków repatriowano do Polski, mieli już syna. Aniela musiałaby go zostawić, aby wrócić z rodzicami do kraju.

Nie zdecydowała się na to. Po rozłące rodzina próbowała się kontaktować ze sobą listownie, ale bezskutecznie. Kontakt się urwał. Aniela miała czworo dzieci. W kazachstańskiej wiosce była bardzo szanowaną osobą. Leczyła ludzi ziołami, szyła na maszynie, chętnie pomagała sąsiadom. Jej syn bardzo chciałby poznać swoje korzenie. Chciałby wiedzieć, jak potoczyły się losy jego rodziny w Polsce. Obiecałem, że mu pomogę.

Nic mnie to nie kosztuje. W internetowej wyszukiwarce grobów znalazłem informację, że osoba o nazwisku Adam Kosior urodzona w 1927 roku jest pochowana na cmentarzu przy ulicy Mościckiego w Chełmie. Może to tylko zbieżność nazwisk, ale może chodzi o brata Anieli, który właśnie tak miał na imię? Być może jego krewni mieszkają w Chełmie.

Stąd moja prośba o pomoc. To dość popularne nazwisko, więc skontaktowałem się wcześniej z jednym z chełmian w tej sprawie, ale nie była to osoba spokrewniona z Anielą. Może jakiś Czytelnik „Nowego Tygodnia” będzie wiedział coś więcej. (mo)