Zakazy w Domu Dziecka

Zakaz odwiedzin, zakaz wyjścia z placówki, pomiary temperatury ciała. Z uwagi na rozprzestrzenianie się koronawirusa to trudny czas także dla podopiecznych i pracowników Domu Dziecka.

W Domu Dziecka, jak wszędzie, nadzwyczajna sytuacja. Obowiązuje zakaz odwiedzin. Do podopiecznych nie mogą wejść członkowie rodziny, koledzy. Anna Tokarska, dyrektor Chełmskiego Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie, mówi, że taki zakaz dzieci gorzej znosiły przez pierwsze dwa dni. Potem zrozumiały sytuację i przyjęły do wiadomości, że nie pozostaje nic innego, jak się z tym pogodzić, bo chodzi o wspólne bezpieczeństwo.

– Mamy o tyle dobrą sytuację, że teren wokół placówki jest ogrodzony, zamykany i nie ma możliwości, aby ktoś mógł niepostrzeżenie wyjść lub przyjść – mówi dyrektor Tokarska. – Dzieci, jeśli przebywają na dworze, to tylko na naszym ogrodzonym terenie i tylko pod opieką wychowawców. Jeśli, w nielicznych przypadkach, przychodzi do nas ktoś z zewnątrz, na przykład listonosz z paczką, to wychodzi do niego pracownik, który ma ze sobą klucz i otwiera bramkę. Sprawdzamy też temperaturę ciała i sobie, i dzieciom.

Dyrektor Tokarska mówi, że podopieczni się nie nudzą – jeżdżą na rolkach, deskorolkach, a wychowawcy organizują im zajęcia. Sporo pracy wszyscy mają też podczas uzupełniania nadesłanych przez nauczycieli lekcji. W placówce przebywa 15 dzieci, a każde chodzi do innej szkoły i jest w innej klasie, dlatego wychowawcy robią, co mogą, aby dzieci nie miały zaległości. Nie jest to takie łatwe z punktu widzenia technicznego, bo placówka dysponuje tylko trzema komputerami. (mo)