Zamiast do obozu trafili do rowu

W gminie Włodawa trudno bez dobrej nawigacji trafić we właściwe miejsce. A jak się przekonali pewni Anglicy, to nawet i ona może, zamiast do celu, zaprowadzić wprost do… rowu.

O tym, że właściwe oznakowanie jest podstawą komunikacji, w tym również turystycznej, wiedzą wszyscy. No, może poza urzędnikami w gminie Włodawa. Przed kilkoma dniami starsze małżeństwo ze środkowej Anglii wybrało się na wycieczkę do Polski. Będąc w naszym regionie, Brytyjczycy chcieli zobaczyć muzeum byłego hitlerowskiego obozu zagłady w Sobiborze. Oczywiście, jak niemal wszyscy kierowcy robią, wpisali w nawigację wyraz „Sobibór” i pojechali.

Trafili jednak nie do obozu, który znajduje się we wsi Sobibór-Stacja, lecz do zwykłego Sobiboru. Nie widząc żadnych oznakowań dotyczących muzeum, skręcili w drogę przy Siedlisku Sobibór. Tam jednak dojechali prawie do lasu i chcąc wykręcić, wpakowali się do rowu. Dobrze, że sąsiedzi szybko zobaczyli zdesperowanych cudzoziemców, zorganizowali im szybko traktor i wyciągnęli z rowu.

Następnie łamaną angielszczyzną wyjaśnili im, jak dojechać do muzeum obozu w Sobiborze. – A wystarczyło tylko postawić przy drodze, tzw. nadbużance kilka znaków informujących o tym, jak trafić do muzeum obozu – mówi pani Urszula z Sobiboru, która już nieraz musiała kierować turystów na właściwą drogę. Równie trudno trafić do muzeum obozu w Sobiborze z drogi wojewódzkiej Chełm – Włodawa. Bardzo łatwo bowiem przeoczyć zjazd.

Innym kuriozum jest nazwanie stacji kolejowej, która znajduje się w szczerym lesie „Okuninka Białe”. W sezonie letnim tą trasą jeździ szynobus z Chełma do Włodawy (w zasadzie do stacji w Orchówku). Niezorientowani turyści, którzy zobaczą napis na stacji w szczerym lesie „Okuninka Białe” na pewno będą myśleli, że tuż obok jest jezioro, dobre piwo i opalone plażowiczki. Niestety, nic bardziej mylnego.

Mogą spotkać tylko bagna, komary i co najwyżej płoche sarny. Poza lasem nie ma tam nic, a do samego jeziora w linii prostej jest ponad 3 km, zaś drogą prawie dwa razy tyle. Po co więc ktoś nadał tak mylącą nazwę stacji, tego nikt nie wie. Tak czy inaczej gminie stricte turystycznej, jaką jest bez wątpienia Włodawa, brakuje wizji logicznego rozwoju i właściwego chociażby oznakowania. A wbrew pozorom, tak wiele to nie kosztuje. (gd)