Zanim powstała Chełmianka, byli chłopcy z „Kolejarza”

Plakat anonsujący mecze ZZK Kolejarz z Garbarnią Lublin w 1948 roku, źródło blog Waldemara Kozłowskiego,

Niedawno „Chełmianka” Chełm obchodziła 70 lecie założenia klubu. Podczas uroczystej gali ponad 100 obecnych i byłych działaczy, trenerów, piłkarzy i sympatyków klubu odebrało medale, dyplomy i wyróżnienia. Była też okazja do wręczenia Honorowych Odznak i do wspomnień. Mało kto jednak dziś pamięta, że Chełmianka była kontynuatorem tradycji m.in. drużyny ZZK „Kolejarz”, która w 1949 zdobyła dla Chełma tytuł Mistrza Województwa i brała udział w rozgrywkach o wejście do II ligi (nie było wówczas ani ligi III-ligi, ani IV, ani okręgowej). Drużynę założyli dwaj chełmscy społecznicy, pasjonaci sportu: Zygmunt Berezecki i Jan Siemiątkowski.


Na podstawie pamiątek, starych fotografii i dobrej pamięci nieżyjącego już mecenasa Włodzimierza Skalskiego, jednego z tamtych „Kolejarzy” udało się ustalić mistrzowski skład z 1949 roku. Byli to głównie uczniowie Gimnazjum im. St. Czarnieckiego i Technikum Mechanicznego. Włodzimierz Skalski pamiętał kolegów z drużyny z imienia i nazwiska. Grali wtedy: Ryszard Syczuk, późniejszy pracownik PKS, Aleksander Kubik, pracownik PKP, Leon Biernacki, nauczyciel, Józef Wosiński, później urzędnik w Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Jan Siemiątkowski, pracownik handlu, Jan Puchowski, pracownik transportu handlowego, Czesław Słoniewicz, technik mechanik, Józef Tomaszuk, również technik mechanik, Stanisław Kochański, pracownik fizyczny, Waldemar Kursa, urzędnik państwowy, Bogdan Ozimek, pracownik Cementowni, bracia Janusz i Jerzy Trześniewscy, Lucjan Chwedorczuk, maszynista kolejowy, Mieczysław Włodzimierz Skalski, prawnik, Roman Makrocki zwany przez kolegów Makolągwą (utonął podczas kąpieli w morzu w Gdańsku)

– Z Czesławem Słoniewiczem spotkałem się w 2007 roku. – opowiadał kiedyś Włodzimierz Skalski. Nie widzieliśmy się od 1950, dlatego było to dziwne spotkanie, do którego doszło w dzień zaduszny na cmentarzu przy ulicy Lwowskiej w Chełmie. Długo przypatrywaliśmy się sobie. W końcu pierwszy zacząłem rozmowę pod pretekstem pożyczenia zapałek, żeby zapalić znicz. Okazało się, że obaj nie byliśmy początkowo pewni czy my to my. Dopiero po kilku uwagach o sporcie i „Kolejarzu” wyszło, że to my. Czesław zmarł kilka lat później.

Był też drugi skład „Kolejarza”: Jerzy Pasek, Janusz i Wincenty Socha (bracia), Kazimierz Karamać. Henryk Głąb, Mieczysław Kołodziejski i Tadeusz Gorgol. Czasy były powojenne, trudne warunki, bieda. Dzięki działaczom i zapaleńcom chełmski „Kolejarz” dawał sobie radę. W sprzęt podstawowy, kostiumy i buty wyposażył drużynę Zygmunt Berezecki, właściciel sklepu odzieżowego. Bardzo pomagali też działacze – czynni kolejarze: Jan Grzela, Pan Możdżeński, Panowie Michalski i Lipiński oraz Pan Socha, którego synowie, Janusz i Wincenty grali w drużynie.

– Mecze rozgrywane były na boisku „Kolejarza” przy murze więziennym tam, gdzie obecnie są ogródki działkowe, zaraz za targowiskiem przy ulicy Piłsudskiego – wspominał mecenas Skalski. Na mecze były sprzedawane bilety i chociaż na boisku nie było trybun to zawsze był komplet kibiców oglądających rozgrywki na stojąco. Inną grupą kibiców byli więźniowie, którzy wszystkie mecze oglądali z okien więzienia ostro dopingując „Kolejarza”.

Nie sposób tu nie przypomnieć pewnej anegdoty, którą kibice „Kolejarza” powtarzali bardzo długo. Dotyczy ona barwnej postaci w drużynie, bramkarza Stanisława Kochańskiego. Był on ogólnie znany ze swego niepokornego charakteru i tego, że chodził swoimi drogami. Bardzo nie lubił milicjantów i dość często wdawał się z nimi w różne pyskówki i awantury. Było tak, że w chełmskim więzieniu odsiadywał karę za zatarg z milicjantami. Przed każdym poważnym meczem rozgrywanym na miejscu do naczelnika Zakładu Karnego szła delegacja działaczy i kibiców z petycją. Najczęściej załatwiana była pozytywnie, bo Stanisław, już przebrany zjawiał się na meczu konwojowany przez strażników i po meczu ze swoimi stróżami wracał za mur.

Ze względu na nieustające kłopoty finansowe drużyna funkcjonowała bez trenera. Teraz trudno powiedzieć, jak osiągała sukcesy działając samopas, ale to jest prawda. Może było tak dzięki temu, że każdy z nich był indywidualnością w swoim rodzaju, a w grupie potrafili się zgrać idealnie. Józef Wosiński miał szczególne predyspozycje do gry w ataku. Doskonały technik, ze sposobu bycia i wielkiej kultury na boisku kojarzony był wiele lat później z Włodzimierzem Lubańskim. Był jakiś czas piłkarzem Legii Warszawa. Jan Puchowski należał do najbardziej pracowitych na boisku. Grał na pomocy. Najwszechstronniejszym był jednak Waldemar Kursa, czynny bokser, lekkoatleta, siatkarz, koszykarz i pływak. Grał na obronie. Ostro wchodził z lekko pochyloną do przodu głową. Przeciwnicy woleli go omijać z daleka.

Drużyna miała problemy z obuwiem. Gdy mecze tak się nałożyły, że drugi skład grał bezpośrednio po pierwszej reprezentacji to kibice mieli zabawne widowisko. Zawodnicy do szatni, która znajdowała się w Gmachu PKWN wędrowali boso, bo buty trzeba było oddać kolegom właśnie rozpoczynającym mecz.

W tamtych czasach takim wydarzeniem sportowym w Chełmie były rozgrywki w piłkę nożną, Gimnazjum im. St. Czarnieckiego kontra Technikum Mechaniczne. W latach 1946 – 50, Gimnazjum Czarnieckiego reprezentował: Janusz i Wincenty Socha, Czesław Potoczny, Waldemar Kursa, Tadeusz Mrowiec zwany Baniak, Henryk Głąb i Marian Zieliński, późniejszy brązowy medalista w podnoszeniu ciężarów na olimpiadzie w Melbourne w 1956. Zmarł w 2006, pochowany jest na Powązkach obok generała Stanisława Skalskiego, tego od Bitwy o Anglię, w alei profesorskiej.

To, że drużyna ZKK „Kolejarz” przestała istnieć niektórzy kibice nazywają naturalną koleją rzeczy. Brak było środków dla sportowców. Inni mówią o socjalistycznej reorganizacji. Faktem jest, że kontynuatorem piłkarskich tradycji była „Chełmianka”, nowy klub sportowy. Faktem jest też, że wielu z „Kolejarza” przestało grać w piłkę – przeszli do innych zajęć. W tamtych czasach Chełm był bardzo usportowiony. Była jeszcze drużyna piłkarska Żbik, taka formacja bardziej koleżeńska. Była jeszcze drużyna PZGS, z której wywodził się Marian Malec znany później jako tenisista stołowy, legenda Chełma. W styczniu ubiegłego roku zmarł w wieku 91 lat Bogdan Mazurkiewicz, ostatni wierny kibic „Kolejarza”, który wiedział wszystko o drużynie i o piłkarzach.

O ZZK „Kolejarz”, innych drużynach, historii chełmskiego sportu, związanych z tym ciekawostkach i statystykach pisze w swoich książkach i na stronie www.waldemarkozlowski.pl historyk chełmskiego sportu, regionalista, dokumentalista, emerytowany chełmski nauczyciel wychowania fizycznego Waldemar Antoni Kozłowski. Polecamy lekturę.

Juliusz Stachira