Zarzuty i dyscyplinarka za narażenie dzieci

Kierowca (61 lat) autobusu, który podpity przewoził dzieci, nie pracuje już w PKS-ie. – Jak można być tak nieodpowiedzialnym? Mam nadzieję, że sąd potraktuje go surowo – grzmi prezes spółki.

Policjanci z komisariatu w Rejowcu zatrzymali kierowcę w połowie listopada przed szkołą w Lisznie (gm. Rejowiec Fabryczny) po anonimowym telefonie. Jak się okazało, 61-latek wyjechał rankiem z czterdziestką dzieci, mając 0,7 promila alkoholu w organizmie. Po wykonaniu czynności kierowca jeszcze tego samego dnia został zwolniony do domu. Nie oznacza to, że nie odpowie za brak wyobraźni i narażenie uczniów.
– Usłyszał już dwa zarzuty: za przestępstwo z art. 178a kk, czyli kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi do 2 lat pozbawienia wolności, oraz z art. 160 kk, czyli narażenie dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności – tłumaczy podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Natychmiast po zdarzeniu 61-latek został też dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Jak tłumaczy Waldemar Szynal, prezes PKS w Chełmie, znaczna część kierowców, tak jak zatrzymany 61-latek, to tzw. kierowcy kwaterowi, którzy wyjeżdżają autobusami spod własnych domów. Nie ma więc możliwości ich upilnowania. W przeszłości zdarzały się sytuacje, gdy ktoś wyruszał w trasę, będąc „wczorajszym” lub po „klinie”, ale były to przypadki sporadyczne i na które zarząd spółki od razu reagował. – To dla nas wstyd – mówi prezes.
Teraz dzieciaki do szkoły w Lisznie dowożą chełmscy kierowcy. Zaraz po zdarzeniu policja wzięła się też za kontrolę szkolnych autobusów – nie złapali już żadnego pijanego kierowcy. (pc)