Zastraszeni przez Piotrusia Pana

„Nachodzi przedszkole, żądając wydania dziecka, zachowuje się agresywnie, obraża pracowników, odbiera dziecko nauczycielowi, odgraża się, zastraszając przebywających w placówce pracowników…, zakłóca przebieg zajęć…”. Takie skandaliczne sytuacje z udziałem ojca dziecka mają miejsce w jednym z chełmskich przedszkoli.

Komisja skarg, wniosków i petycji chełmskiej rady miasta zainaugurowała swoją działalność. Rozpatrywana we wtorek skarga na dyrektor chełmskiego przedszkola, która według jednego z chełmian „utrudnia mu kontakty z dzieckiem i odmawia informacji na temat jego postępów i rozwoju”, wbiła radnych w krzesła.

Sprawa trafiła pod ich obrady, bo została im przekazana do rozpatrzenia przez Rzecznika Praw Dziecka, do którego chełmianin w pierwszej kolejności wysłał skargę na dyrektorkę przedszkola. Pracownicy chełmskiego ratusza, podobnie jak kuratorium oświaty, przeprowadzili kontrole w przedszkolu.

Z ich ustaleń wynika, że dyrektor i pracownicy placówki postępują prawidłowo nie zezwalając na kontakty skarżącego z dzieckiem w czasie zajęć przedszkolnych. Ustalenia te przekazała radnym Dorota Cieślik, dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu UM Chełm. Okazuje się, że ojciec dziecka ma ograniczoną władzę rodzicielską. Zgodnie z postanowieniem sądu z dzieckiem może się widywać dwa razy w miesiącu, ale nie na terenie przedszkola.

– Przesłana skarga została poddana analizie, z której materiał jest bardzo szeroki, bo dotyczy kilku lat – mówiła dyrektor Cieślik. – Z ustaleń wynika, że dziecko jest narzędziem konfliktu rodziców. Sytuacja jest drastyczna. Z wyjaśnień dyrektor placówki wynika, że ojciec dziecka nachodzi pracowników przedszkola, żąda od nich informacji o dziecku. To trudne ze względu i na to dziecko, ale też innych podopiecznych. Ta sytuacja godzi w dobre imię dyrektorki, ona jest zastraszana. Mężczyzna grozi jej wyciągnięciem konsekwencji.

W uzasadnieniu uchwały w sprawie uznania skargi za bezzasadną, urzędnicy napisali, że ojciec dziecka „nachodzi przedszkole, żądając wydania dziecka bądź umożliwienia mu widzenia…, zachowuje się agresywnie, obraża pracowników, odbierał dziecko nauczycielowi, odgrażał się, zastraszając tym samym przebywających w placówce pracowników… wchodzi do sali, zakłóca przebieg zajęć…”.

Dyrektor, mając na względzie bezpieczeństwo dzieci, wielokrotnie prosiła o interwencję policję i zgłaszała sprawę w sądzie rodzinnym. W uzasadnieniu uchwały czytamy też, że w czasie wizyt w przedszkolu ociec dziecka nagrywał zdarzenia z udziałem policji i pracowników przedszkola, a następnie udostępniał je na Facebooku. Film zatytułowany był „Piotruś Pan”.

Obecna na sali podczas posiedzenia komisji dyrektor placówki nie kryła emocji. Radni pytali ją m.in. o to, czy w przedszkolu nie ma ochrony.

– Zarówno dla mnie, jak i pracowników przedszkola, a także dzieci, to trudna sytuacja – mówiła dyrektorka. – Ojciec ma ustalone wizyty z dzieckiem poza terenem przedszkola. Nie wypada mi się z nim szarpać. On od razu idzie do sali, w której jest jego dziecko. Dotąd do niego wychodziło, ostatnio jednak nie chciało. My nie mamy ochrony. Nie jesteśmy instytucją do godzenia rodziców. Ta sytuacja ciągnie się od 2016 roku. Wcześniej wizyty były częstsze, a teraz pisze skargi na mnie. Napisał na Facebooku, że mnie zniszczy, że jest bezdomny, bezrobotny, że będzie walczył…

Skargę na dyrektor przedszkola radni uznali za bezzasadną.

– Oby nie wydarzyła się tragedia – podsumowała radna Agnieszka Ostrowska. (mo)