Ze skrótu już nie skorzystają

Najpierw była ślepa. Ale gdy na końcu nie było płotu, kierowcy wyjeździli skrót. Dziś są oburzeni, że ratusz zakazuje im korzystania z tej drogi, choć ma ku temu wszelkie podstawy.

Kilka dni temu na części ulicy Sokołowskiego wychodzącej na ul. Szpitalną pojawiły się znaki zakazujące wjazdu z wyłączeniem mieszkańców czterech posesji położonych wzdłuż tego odcinka. Wywołało to oburzenie i sprzeciw głównie wśród właścicieli garaży, którzy teraz muszą nadkładać drogi. – To skandal! – denerwują się.

– Ratusz wyłączył ten kawałek uliczki na wniosek tych ludzi, nie bacząc na to, że nowa organizacja ruchu mocno utrudni nam życie. Czy komuś przeszkadzało, że ludzie tamtędy jeździli? – pytają. Okazuje się, że zakaz istotnie postawiło miasto na wniosek mieszkańców tej części Sokołowskiego. I zrobiło to legalnie i w myśl wszystkich zasad.

– W dokumentach planistycznych ta część ulicy Sokołowskiego jest ślepą uliczką – wyjaśnia burmistrz Wiesław Muszyński. – Powstała ona wyłącznie na potrzeby tamtejszych mieszkańców, jednak przez wzgląd na to, że część prywatnej działki, która oddziela uliczkę od ulicy Szpitalnej jest niezagospodarowana i nieogrodzona, kierowcy z czasem sami wyjeździli tamtędy drogę i w ten sposób stała się ona przelotowa.

Taki stan naruszał dobra właściciela tej działki, więc na wniosek mieszkańców ustawiliśmy z obydwu stron zakaz wjazdu na ten odcinek. Zrobiliśmy to oczywiście po niezbędnych konsultacjach z policją i starostwem powiatowym – wyjaśnia burmistrz. Podobnie sprawę przedstawił niezadowolonym z sytuacji właścicielom garaży, którzy odwiedzili ratusz, domagając się wyjaśnień. (bm)