Zemściły się niewykorzystane okazje…

KORONA II KIELCE – ChKS CHEŁMIANKA 2:0 (0:0)


1:0 – Sowiński (68), 2:0 – D. Lisowski (84).

KORONA: Osobiński – Bujak, Prętnik, Martinez (88 P. Lisowski), Piróg, Jopkiewicz, Dziwniel, Petrovic (70 Szałas), Szymusik, Żyro (46 D. Lisowski), Lioi (60 Sowiński).

ChKS: Osuch – Dobrzyński, J. Niewęgłowski, Myszka, Kwiatkowski, Kraśniewski, Uliczny, Czułowski, Kocoł, Wolski, Hladkyy.

Przed meczem piłkarze Chełmianki i trener Artur Bożyk zastanawiali się, czy gospodarze skorzystają z faktu, że ekstraklasa ma przerwę nie reprezentację i w podstawowym składzie wybiegną zawodnicy pierwszego zespołu. Szkoleniowiec był pewien, że tak się stanie, ale do końca nie wiedział, kto z ekstraklasowej drużyny Korony zagra w rezerwach. Ostatecznie w pierwszym składzie wybiegło czterech zawodników z kadry pierwszego zespołu.

Chełmianka pojechała do Kielc osłabiona, bez Dawida Niewęgłowskiego. Zawodnik odczuwa jeszcze skutki kontuzji, jakiej doznał przed rokiem i trener Bożyk postanowił nie eksploatować swojego lewoskrzydłowego, dając mu odpocząć. Pod znakiem zapytania do samego końca stał też występ bramkarza Cezarego Osucha, mocno poobijanego podczas ostatniego meczu w Chełmie przeciwko Avii Świdnik.

Ostatecznie Osuch stanął między słupkami, w czym niemała zasługa Zbigniewa Kiryka, masażysty chełmskiego zespołu. Od pierwszej minuty nie zagrał natomiast Michał Wołos, który w tygodniu poprzedzającym spotkanie trenował mniej niż pozostali zawodnicy.

Pierwsza połowa w wykonaniu piłkarzy Chełmianki była naprawdę dobra. Goście, zwłaszcza w pierwszych dwóch kwadransach gry, częściej byli w posiadaniu piłki, lepiej radzili sobie na mokrej nawierzchni (w Kielcach przed meczem padał deszcz) i stworzyli więcej okazji do zdobycia gola niż przeciwnik. W 12 min. Rafał Dobrzyński wypatrzył w polu karnym Patryka Czułowskiego, zagrał dokładną piłkę, a pełniący w tym meczu rolę kapitana chełmskiej drużyny środkowy pomocnik uderzył tuż nad poprzeczką.

Dwie minuty później świetne zachowanie Volodymyra Hladkyego w pressingu. Odebrał piłkę rywalowi, wbiegł z nią w pole karne, ale zamiast strzelać w długi róg, zagrał ją wzdłuż bramki i obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo. W 20 min. Chełmianka przeprowadziła piękną akcję, która o mały włos nie zakończyła się golem.

aweł Wolski wymanewrował rywali, zagrał do Czułowskiego, ten sprytnie uderzył z 14 m, ale bramkarz Korony końcami palców zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. W 25 min. znów bardzo składny atak Chełmianki. Hladkyy dośrodkował w pole karne, a aktywny w tym spotkaniu Czułowski uderzył piłkę głową i znów bramkarz gospodarzy był w opałach, wybijając futbolówkę z najwyższym trudem na rzut rożny. Gra Chełmianki w tym okresie mogła się podobać.

Podopieczni Artura Bożyka starali się grać uważnie w obronie, ale Korona w końcówce pierwszej połowy miała swoje okazje. W 38 i 40 min. bardzo dobrze po płaskich uderzeniach interweniował Cezary Osuch, a w 44 min. po strzale Michała Żyro piłka o centymetry minęła lewy słupek chełmskiej bramki. Pierwszą połowę niecelnym uderzeniem z 30 m zakończył Paweł Uliczny.

Po dobrych 45 minutach w wykonaniu Chełmianki, wydawało się, że drugie może być jeszcze lepsze. Tak nie było, goście zagrali słabiej, czego efektem były niestety dwa gole dla kielczan. Zemściły się niewykorzystane przez chełmian okazje w pierwszych 45 minutach gry.

Drugie 45 minut rozpoczęło się od bardzo mocnego i groźnego strzału Andreasa Lioi z 25 m, po którym Osuch ledwo co wybił piłkę nad poprzeczką. Korona przez kilka minut zepchnęła chełmian do obrony, ale wraz z upływem czasu mecz się wyrównał. W 55 i 58 min. dwie groźne kontry zakończyły się uderzeniami nieopodal słupka. Nic zatem nie zapowiadało, że Chełmianka może stracić gola.

Tymczasem w 68 min. wprowadzony na boisko Mateusz Sowiński, po szybkiej akcji, dostał piłkę na lewej stronie, wbiegł z nią w pole karne, poradził sobie z Dobrzyńskim i mocnym strzałem z 10 m w krótki róg pokonał Osucha. Po stracie gola Chełmianka postawiła wszystko na jedną kartę. Zaatakowała, ale zespół gospodarzy w defensywie spisywał się bez zarzutu. Ustawiona na 30 metrze Korona nie pozwalała chełmskim piłkarzom rozwinąć skrzydła.

W dodatku w 83 min. drugą, niepotrzebnie zresztą, żółtą kartkę za faul na przeciwniku w pobliżu pola karnego gospodarzy dostał Norbert Myszka i przyjezdni kończyli spotkanie w dziesięciu. W 84 min. podopieczni Artura Bożyka stracili nadzieje na korzystny wynik. Po szybkiej akcji mocnym strzałem z 14 m w długi róg popisał się Dawid Lisowski i w zasadzie było po meczu. Chełmianie przestali grać, a Korona miała jeszcze swoje okazje, których na szczęście nie wykorzystała.

W ósmej kolejce Chełmianka w sobotę 14 września o 16.00 zagra na stadionie miejskim w Chełmie z Podhalem Nowy Targ. (r)