Złomy w akcji

(1 maja) Takiego wydarzenia i takiej majówki jeszcze nie było – mówią zgodnie włodawianie. I to nie tyle za sprawą doskonałej pogody, co pierwszego włodawskiego Wrack Race, który zorganizowano na błoniach nad Włodawką. W zawodach wystartowało 36 wiekowych aut, których atutem było to, że jeszcze jeżdżą. Na oglądanie tego niesamowitego widowiska chętnych były setki, jeśli nie tysiące mieszkańców i turystów.

Przy pięknej pogodzie do zawodów stanęły 4 grupy po 9 „wraków”. Walczyły pod czujnym okiem policjantów, medyków oraz strażaków. Najbardziej jednak dopisała publiczność, której szczególnie podobały się urwane koła, odpadające zderzaki, powyginane niemiłosiernie karoserie. Atrakcją były oczywiście częste zderzenia i dachowania. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Tyle tylko, że co najmniej połowa samochodów nie ukończyła tego morderczego – po 10 minut każdy – biegu.

Dodatkowo widzowie mogli oglądać zlot motocykli. Około dwustu maszyn – od harleyów po poczciwe sowieckie motory z przyczepką. Kiedy emocje sportowe opadły, rozpoczęły się na błoniach koncerty zespołów DE LUXE i MEGIDO BAND. Niestety, koncerty cieszyły się bardzo nikłym zainteresowaniem. A szkoda.

Wszystko było bardzo dobrze zorganizowane, z zapleczem gastronomicznym, sanitarnym oraz dmuchańcami dla dzieci. Organizatorom – WDK-owi i MOSiR-owi należą się szczególne brawa. Również wszystkim współpracującym, w tym zwłaszcza stowarzyszeniom wrack race.

Jedynie malkontenci zwrócili uwagę, że zawody odbywały się na terenie, gdzie przed kilkunastoma laty zwieziono łupek powęglowy. Ich zdaniem pył i kurz unoszący się po walkach „złomków” miał specyficzny wygląd i smak… (pk)