Złoty przemyt wykryty

Ponad 400 kg bursztynu (wartego nawet 8 milionów złotych!) zabezpieczyli celnicy z Dorohuska. Choć próby przemytu jantaru są na naszej granicy nagminne, czegoś takiego dotąd nie było. To największy od kilku lat udaremniony szmugiel.

– Funkcjonariusze Oddziału Celnego Drogowego w Dorohusku, na podstawie analizy ryzyka, skierowali do przeskanowania urządzeniem RTG przekraczający granicę samochód ciężarowy. Interpretacja uzyskanego obrazu skłoniła mundurowych do przeprowadzenia szczegółowej rewizji pojazdu. I, jak się okazało, słusznie. Pomiędzy workami z legalnie wwożonym towarem w naczepie ukryte były też worki ze zdecydowanie bardziej drogocenną zawartością – relacjonuje kom. Marzena Siemieniuk z Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.

Z ciężarówki celnicy wyjęli ponad 400 kg bursztynu (po dokładnym zważeniu okazało się, że przemycany do Polski jantar ważył 400,45 kg). – Były to bryły różnej wielkości, nieobrobione i wstępnie obrobione. Wśród nich również, rzadko spotykane, całkiem spore i piękne okazy – mówi kom. Siemieniuk.

Kierowca ciężarówki (obywatel Ukrainy) nie przyznał się do próby przemytu. Zapierał się, że nie ma ze szmuglerką nic wspólnego i nie wie, skąd wziął się nielegalny załadunek w samochodzie. Postępowanie w tej sprawie prowadzi komórka dochodzeniowo–śledcza Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

To rekordowa jednorazowa partia zatrzymana w ostatnich latach przez polską służbę celną. Dla porównania – w ciągu całego ubiegłego roku celnicy zatrzymali przemyt 460 kg bursztynu.

Na tym samym przejściu granicznym w Dorohusku, kilka dni wcześniej, celnicy zabezpieczyli 35,5 kg nieobrobionych brył bursztynu. Jak podaje izba celna, jantarowa kontrabanda ukryta była w przerobionym zbiorniku paliwa. Do próby przemytu przyznał się kierowca mercedesa wjeżdżającego do Polski, 58-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna wyjaśnił, że bursztyn kupił w Odessie i chciał sprzedać na jednym z bazarów w Polsce.

Przeciwko mężczyźnie wszczęto postępowanie karne skarbowe, a jantar wraz z samochodem zostały zajęte przez celników, jako dowody w sprawie.

– Legalny przywóz bursztynu wiązałby się z koniecznością uiszczenia należności przywozowych, czyli podatku VAT i dokonania zgłoszenia celnego. Mężczyzna, aby tego uniknąć, podjął się próby przemytu, za co teraz poniesie konsekwencje – tłumaczy kom. Marzena Siemieniuk. (pc)