Zmarli, czekając na wynik

Dwaj pacjenci chełmskiego szpitala zmarli na oddziale ratunkowym. Nie można było ich przenieść na właściwe oddziały, bo nie wiadomo było czy byli zarażeni koronawirusem. Szpital przez kilka dni nie mógł doczekać się na wyniki badań z laboratorium.

Problemy z wynikami badań na koronawirusa rodzą poważne konsekwencje dla chorych i szpitala. W minionym tygodniu na oddział ratunkowy chełmskiego szpitala trafili dwaj schorowani pacjenci z podejrzeniem zarażenia koronawirusem: 81-latek z Lublina i 74-latek z powiatu włodawskiego. Zanim mężczyzn można było przenieść na odpowiednie oddziały, trzeba było wykonać test na covid-19. Pobrano próby, ale laboratorium przez kilka dni nie było w stanie wykonać badań. Niestety, obaj mężczyźni zmarli, zanim do szpitala dotarły wynik.

– To, że nie mieliśmy wyników, nie było naszą winą, ale nie miało też wpływu na stan pacjentów i nie przyczyniło się do ich śmierci – zapewnia Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu w Chełmie. – Obaj mieli inne, poważne schorzenia. Obaj byli otoczeni właściwą opieką na SOR, tak jak byłoby to na właściwych oddziałach.

Dyrektor przyznaje, że przez zamieszanie z badaniami blokowane są miejsca obserwacyjne i kolejni chorzy byli odsyłani do innych szpitali w województwie.

– Z wynikiem dodatnim możemy przenieść pacjentów na oddział zakaźny, a z ujemnym na właściwy dla ich schorzenia, ale bez wyniku muszą czekać, zajmując łóżka obserwacyjne – mówi dyrektor. (bf)