Znaleziony, ale martwy

Chorował na schizofrenię, więc gdy wszelki ślad po nim zaginął, rodzina obawiała się najgorszego. Niestety, finał dwudniowych poszukiwań 37-letniego mieszkańca Włodawy okazał się tragiczny. Jego zwłoki znaleziono na polu w Orchówku.

Włodawscy policjanci poszukiwania 37-letniego mieszkańca miasta prowadzili od wtorku (22 września). – Mężczyzna po południu wyszedł z domu – mówi Elwira Tadyniewcz z KPP we Włodawie. – Nie zabrał ani telefonu, ani rzeczy osobistych. W akcję zaangażowała się rodzina, a także policjanci z Komisariatu Policji w Urszulinie, Posterunku Policji w Woli Uhruskiej, KPP we Włodawie, a ich działania wspierała Straż Graniczna i Ochotnicza Straż Pożarna.

W poszukiwaniach wykorzystano psy tropiące oraz specjalistyczny sprzęt, w tym drony i kamery termowizyjne. Funkcjonariusze przeczesywali tereny leśne, łąki oraz wszystkie możliwe miejsca przebywania zaginionego. Finał akcji nie okazał się jednak szczęśliwy – dodaje pani rzecznik. Ciało mężczyzny zostało znalezione przez włodawskiego rolnika na łące znajdującej się przy granicy z Białorusią w Orchówku na tzw. kamczatce niedaleko wyrobiska zalanego wodą. Na miejscu przeprowadzono czynności z udziałem prokuratora.

Oględziny nie wykazały, by do śmierci 37-latka przyczyniły się osoby trzecie. Śledztwo Prokuratura Rejonowa we Włodawie prowadzi w kierunku art. 151 KK, czyli bada, czy osoby trzecie nie namówiły poszukiwanego do targnięcia się na własne życie. Wiadomo, że mężczyzna, którego zwłoki znalazł rolnik, chorował na schizofrenię. Niedługo przed tragedią na własne życzenie wypisał się z oddziału psychiatrycznego chełmskiego szpitala. Śledczy nie podają, w jaki sposób odebrał sobie życie. Prawdopodobnie podciął sobie żyły. (bm)