Znęcał się w każdy możliwy sposób

Tragedia wisiała w powietrzu. Natychmiastowa reakcja służb, które w jeden dzień zorganizowały ratunek dla mieszkanki Włodawy i jej małego dziecka przed jej chorobliwie zazdrosnym mężem być może uratowała kobiecie życie. Dziś jej partner jest w areszcie, a ona bezpieczna w domu, ale gehenna, którą przeszła jest trudna do opisania.

Nie ma tygodnia, by ogólnokrajowe media nie zajmowały się przypadkiem bezradności, bezczynności czy nawet zaniedbania obowiązków przez urzędników pomocy społecznej. Ta historia będzie zupełnie inna, bo to dzięki empatii, zaangażowaniu i podejrzliwości pracownicy włodawskiego MOPS-u nie doszło do tragedii. Na ulicy wspomniana kobieta spotkała mieszkankę miasta, która nie była podopieczną tej instytucji. W rozmowie z nieco upośledzoną włodawianką zarysowało się coś, co wzbudziło w jej rozmówczyni ostrzegawcze światełko.

– Pracownica MOPS-u zaczęła podejrzewać, że kobieta może być ofiarą przemocy domowej – mówi Jolanta Sołoducha, szefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie. – Po powrocie do ośrodka podzieliła się swoimi podejrzeniami z przełożonymi. W efekcie pracownicy w towarzystwie strażnika miejskiego udali się do domu kobiety. Ta początkowo nie chciała rozmawiać o swoich problemach, bo w mieszkaniu przebywał jej mąż. Dopiero, gdy pracownicy MOPS-u wzięli ją na bok, wylała z siebie cały ból. Okazało się, że jej mąż ma duży problem z alkoholem.

Mało tego, w przeszłości leczył się psychiatrycznie, ale od jakiegoś czasu nie bierze leków. Jest więc bardzo agresywny i chorobliwie wręcz zazdrosny, a wobec żony stosuje przemoc fizyczną i psychiczną – opowiada Sołoducha. Pod koniec ubiegłego tygodnia do prokuratury zgłosiły się pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, by zgłosić zawiadomienie o przestępstwie.

Traf chciał, że tego samego dnia pokrzywdzona przez męża kobieta uciekła z dzieckiem z domu, bo bała się, że mąż wyrządzi jej największą krzywdę. Najpierw doszło do kłótni, potem furiat dołożył rękoczyny, szarpał żonę za włosy, popychał i wyzywał od najgorszych. W piątek (21 sierpnia) MOPS zapewnił bezpieczne schronienie prześladowanej kobiecie i jej dziecku, a prokuratura zleciła policji zatrzymanie furiata. Decyzją sądu został on aresztowany na trzy miesiące.

Przed obliczem Temidy będzie odpowiadał za znęcanie się nad osobą nieporadną, za co grozi kara więzienia od pół roku do 8 lat. Ale śledczy nie wykluczają, że do tego zarzutu dojść mogą kolejne, nawet cięższego kalibru. Z relacji pokrzywdzonej wynikało bowiem, że oprócz przemocy fizycznej i psychicznej mogła też ona być ofiarą przemocy seksualnej i to przez długi czas.

To jednak będzie badane na kolejnych etapach śledztwa. – Na chwilę obecną najważniejsze jest, że kobieta jest już bezpieczna. Wielkie słowa uznania należą się pracownikom MOPS-u, których szybka i zdecydowana reakcja być może zapobiegła tragedii. Aresztowany do sprawy 50-latek z Włodawy przebywa w areszcie. Będzie badany m.in. przez biegłych z zakresu psychiatrii, bo podejrzewamy u niego klasyczny zespół Otella – dodaje pani prokurator.

Cóż to takiego? Najprościej rzecz ujmując to chorobliwy obłęd zazdrości wywołany alkoholem. Osoba cierpiąca na ten rodzaj psychozy na każdym kroku i w każdym zachowaniu partnera dopatruje się niewierności. Nieleczona, staje się coraz bardziej agresywna i często w sposób szczególnie brutalny usiłuje zmusić partnera do przyznania się do zdrady. (bm)