Zwłoki w pogorzelisku

Drewniany domek płonął od fundamentu po komin. Nikt, kto był w środku, nie miał najmniejszych szans na przeżycie. Niestety, potwierdził się najczarniejszy scenariusz – w zgliszczach drewnianego domu w Osowie strażacy znaleźli zwłoki 60-letniego właściciela.

W nocy z 1 na 2 czerwca, dokładnie o północy dyżurny komendy PSP we Włodawie otrzymał zgłoszenie o pożarze drewnianego domu mieszkalnego w miejscowości Osowa (gm. Hańsk). – Do zdarzenia zostały zadysponowane siły i środki JRG Włodawa – 2 samochody ratowniczo-gaśnicze oraz po jednym samochodzie ratowniczo gaśniczym z OSP Hańsk oraz OSP Osowa – mówi st. kpt. Wojciech Chomik z PSP we Włodawie. – Z wstępnej informacji uzyskanej od zgłaszającego wynikało, że w budynku może znajdować się mężczyzna.

Po przybyciu na miejsce okazało się, że pożarem objęty był cały budynek. Działania gaśnicze polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz podaniu 3 prądów wody w natarciu na palący się budynek jak i do jego wnętrza. Po przygaszeniu ognia do środka wprowadzono rotę w aparatach powietrznych z linią gaśniczą celem przeszukania pomieszczeń. Tam zostały odnalezione zwłoki mężczyzny. Dalsze działania strażaków polegały na dogaszeniu pożaru i rozbiórce pogorzeliska – dodaje Chomik.

– Ujawnione w budynku zwłoki należały najprawdopodobniej do 60-letniego mężczyzny mieszkającego w tym domu – informuje Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Jako wstępną przyczynę tego tragicznego w skutkach pożaru ustalono zaprószenie ognia z piecyka na drewno. Policjanci pod nadzorem prokuratora przeprowadzili oględziny miejsca śmierci tego człowieka.

Ciało mężczyzny zostało zabezpieczone do wykonania dalszych badań. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich, a obecnie trwa wyjaśnianie dokładnych okoliczności pożaru – dodaje pani rzecznik. W czwartek przeprowadzono sekcję zwłok. Jak mówi zastępca prokuratora rejonowego we Włodawie, Sławomir Szymański, wykluczono udział osob trzecich, które mogłyby przyczynić się do zgonu tego człowieka. – Pobrano też próbki do przeprowadzenia badań histopatologicznych i na obecność alkoholu lub innych środków we krwi denata – wyjaśnia prokurator.

– Ich wyniki będą znane w połowie czerwca. Być może przybliżą nas do odpowiedzi na pytanie, czy ofiara zginęła na skutek pożaru, czy też może zmarła wcześniej. Pierwotnie przyjęto hipotezę, że ogień rozprzestrzenił się od piecyka, ale było to błędne myślenie. Ustaliliśmy, że pożar miał zarzewie tuż przy łóżku, obok którego znaleziono zwłoki. Co dokładnie go wywołało, jeszcze nie wiadomo – dodaje Szymański. (bm)