Marcelinki dopilnuje kurator?

Urzędnicy gminy Kamień, tak jak zapowiadali, wystąpili do sądu o ustanowienie kuratora dla rodziny 12-letniej Marcelinki. Dziewczynka wymaga pilnej operacji ratującej ją przed całkowitą ślepotą, a – zdaniem wójta gminy Kamień – jej matka nie potrafi właściwie dopilnować, by dziecko w końcu mogło poddać się zabiegowi.

O 12-letniej Marcelince Sobczuk ze Strachosławia pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” kilkakrotnie. Dziewczynka po nieszczęśliwym wypadku przed sześciu laty straciła wzrok w lewym oku. Teraz traci wzrok w prawym oku. Lekarze z Katowickiego Centrum Onkologii podjęli się przeprowadzenia operacji, która może uratować dziecko przed całkowitą ślepotą. Jednak jej termin już kilkakrotnie przekładano. Ostatnio, tuż przed zaplanowanym zabiegiem w Katowicach, dziewczynka trafiła do chełmskiego szpitala z powodu uszkodzenia błony bębenkowej ucha oraz zakażenia gronkowcem złocistym. Według Romana Kandziory, wójta gminy Kamień, dziewczynka nie jest dopilnowana przez matkę i stąd biorą się kolejne komplikacje zdrowotne, uniemożliwiające operację okulistyczną w Katowicach. Wójt Kandziora jest w tej sprawie kategoryczny. Twierdzi, że przy pani Barbarze Marcelinka nie ma szans na skuteczne leczenie.
– Tak jak zapowiadaliśmy, wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem o wgląd w sytuację rodziny i ewentualne ustanowienie kuratora – mówi wójt Kandziora. – Czekamy na decyzję.
Iwona Mendel, kierownik GOPS w Kamieniu, zapewnia, że to dla dobra dziecka.
– Uważam, że sytuacja wymagała podjęcia takiego działania – mówi kierownik Mendel. – Zostanie przeprowadzony wywiad i okaże się, czy kurator jest rodzinie potrzebny czy nie. Rozmawiałam na ten temat z matką dziewczynki. Tłumaczyłam, że nie mamy złych intencji i robimy to dla dobra dziecka.
Barbara Sobczuk, matka Marcelinki, jest rozgoryczona postawą urzędników. Uważa, że dba o córkę jak najlepiej.
– Sądzę, że niesprawiedliwie mnie osądzają, ale ja dążę tylko do tego, aby uchronić moje dziecko przed ślepotą – mówi kobieta. – Chcę, aby powołano komisję lekarską i było pewne, że Marcelinka nie ma już gronkowca, bo doktorzy ostrzegają, że bakteria może znowu się uaktywnić. Dopiero, kiedy będzie całkowita pewność, że bakterii już nie ma we krwi, będziemy mogli umawiać kolejną wizytę w Katowicach. (mo)

Komentarze