Radnego żarty się trzymały

Gdzie powinna trafić stara, wysłużona blaszana wiata przystankowa, znajdująca się blisko skrzyżowania ulic 11 Listopada i ks. Brzóski? Radny Longin Bożeński sugeruje dwa miejsca: poligon, gdzie miałaby służyć za latrynę, albo zalew w Żółtańcach – jako przebieralnię dla chełmskich morsów…

Trwa przebudowa odcinka ul. 11 Listopada. Radny Longin Bożeński zwrócił uwagę na starą, blaszaną wiatę przystankową, którą drogowcy ustawili w takim miejscu, że przeszkadza pieszym. – Żeby ominąć wiatę, trzeba zejść z chodnika na jezdnię – wyjaśniał na sesji rady miasta radny Bożeński i zasugerował, by miasto kupiło nowoczesny przystanek. – Jedyną zaletą starej wiaty jest duża odporność na wandali – kontynuował. Dawnego przewodniczącego rady miasta poczucie humoru na sesji nie opuszczało. – Stara wiata nadaje się już tylko na latrynę, na któryś z poligonów – Bożeński mówiąc to, wymownie spojrzał na wiceprezydenta Józefa Górnego, notabene emerytowanego pułkownika Wojska Polskiego. – Albo na przebieralnię nad zalew w Żółtańcach dla chełmskich morsów – te słowa z kolei skierował w stronę radnego Mariusza Kowalczuka, który jest członkiem klubu morsów.
Okazuje się jednak, że stara wiata nie trafi ani na poligon, ani nad zalew w Żółtańcach. Nadal będzie stała nieopodal skrzyżowania ulic 11 Listopada i ks. Brzóski. Zakres przebudowy ul. 11 Listopada nie przewiduje wymiany przystanku. Zresztą – jak tłumaczył wiceprezydent Górny – inwestycja dotyczy niewielkiego odcinka ulicy ze skrzyżowaniem włącznie. A wiata stoi poza skrzyżowaniem… (ps)

Komentarze