Rady dzielnic pod okiem kamer

Części radnych przeszkadzają diety przewodniczących, inni twierdzą, że za pomocą rad dzielnic są załatwiane prywatne interesy, do tego dochodzi częsty brak kompetencji oraz poczucie bezkarności. Tak Fundacja Wolności podsumowuje pracę części rad lubelskich dzielnic. Fundacja kontynuuje projekt mający na celu monitorowanie dzielnicowych samorządów. Projekt dobiega końca i wkrótce rozpocznie się dyskusja na temat proponowanych zmian w działaniu rad.
Od spraw drobnych
aż po diety
Projekt rozpoczął się w 2014 roku i miał na celu rozwiązanie problemu ograniczonego dostępu do informacji na temat działalności rad dzielnic w Lublinie oraz złych standardów ich pracy.
– Właśnie zakończyliśmy nasz monitoring. Chcemy teraz zebrać wszystkie wnioski i przedyskutować z radami dzielnic, ekspertami i społecznikami. Uważam, że potrzeba zmian jest duża. Od spraw drobnych, jak chociażby zmiana zapisu w statutach, które mówią, że dokumenty z posiedzeń rady są udostępniane do wglądu w siedzibie, a powinny być udostępnione na wniosek każdego zainteresowanego w sposób przez niego wskazany. To wynika z ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ważnym zagadnieniem jest też zwiększenie kompetencji rad dzielnic. Warto przedyskutować również możliwość wprowadzenia diet dla wszystkich członków rad, bo to jak zauważyliśmy, ta kwestia budzi wiele nieporozumień – mówi Krzysztof Jakubowski, prezes zarządu Fundacji Wolności.
Zanim będą dyskutowali i wprowadzali zmiany, my możemy nadal śledzić nagrania z obrad rad dzielnic.
Rewolta na Bronowicach
– O ile na początku członkowie rad dzielnic byli niechętni naszej obecności na posiedzeniach, kilka razy nawet głosowano nad tym czy rada zgadza się na nagrywanie, o tyle teraz zdarzają się przypadki, że sami proszą nas o nagranie posiedzenia. A niektóre spotkania są naprawdę ciekawe. Na przykład ostatnie posiedzenie rady dzielnicy Bronowice – wyjaśnia Jakubowski.
Co działo się na Bronowicach? 10 marca odbyło się przedświąteczne posiedzenie rady. Wtedy to rada nie udzieliła absolutorium zarządowi, a zaraz po tym złożono wniosek o odwołanie Mariana Ignaciuka, przewodniczącego zarządu.
– Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem i nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Nie wiem o co chodzi, ale sugerowano mi różne rzeczy. Chociażby to, że pozwoliłem na wycinkę drzew przy ulicy Krańcowej i dzięki temu dostałem mieszkanie od dewelopera. Myślę, że części radnych nie spodobało się to, że sprzeciwiłem się oświetleniu kościoła z rezerwy celowej. Właśnie taki pomysł na wykorzystanie środków z rezerwy miała pani Danuta Bochniarz, przewodnicząca rady – tłumaczy Marian Ignaciuk.
Koszt oświetlenia kościoła to około 60 tysięcy złotych, co stanowiłoby połowę rezerwy celowej dzielnicy. Podczas kolejnego posiedzenia rady (też możemy je obejrzeć na stronie Fundacji Wolności), na początku kwietnia, przeprowadzono głosowanie na przewodniczącego zarządu dzielnicy. Pierwszy z kandydatów, Hubert Obrusiewicz otrzymał 7 głosów, natomiast Marian Ignaciuk 5 głosów. Żaden nie otrzymał wymaganej większości 8 głosów, więc wybór przewodniczącego odbędzie się na początku maja. Przewodnicząca rady nie chce się na ten temat wypowiadać.
Ten rok będzie stracony
– Nie będę tego komentowała. Nie wypowiem się na temat przyczyn odwołania przewodniczącego Poczekajmy do piątego maja – mówi Danuta Bochniarz.
Ignaciuk twierdzi, że zamieszanie wpłynie na dalsze działanie rady.
– Można powiedzieć, że ten rok będzie stracony dla dzielnicy, bo zburzyć potrafi każdy, ale żeby coś zbudować trzeba czasu, wysiłku i wiedzy. Do tej pory nasza dzielnica uchodziła za jedną z czołowych pod względem aktywności i inwestycji. Teraz część rady zaczęła się skupiać na rozgrywkach personalnych zamiast na pracy dla dzielnicy – ubolewa Ignaciuk.
Właśnie takie problemy i nieprawidłowości chce tropić i naprawiać Fundacja Wolności.
– Do takich nieprawidłowości można zaliczyć znaną sytuację w radzie dzielnicy Felin, gdzie głosowano nad zmianą zarządu, a jak twierdziła część radnych, nie poinformowano ich o samych posiedzeniu rady. Z kolei na Bronowicach nie jest do końca jasne czy marcowe posiedzenie, na którym odwołano zarząd było prawomocne. Ale właśnie dzięki naszym nagraniom będzie możliwe zweryfikowanie tego. Z pewnością obecność kamery sprzyja pracy rady dzielnicy. Wszystkie wypowiedzi są weryfikowalne, można je później odtworzyć. Nagranie może być pomocne na przykład do sporządzenia protokołu z przebiegu posiedzenia. Wiem też, że społecznicy obserwują posiedzenia swoich kolegów z innych rad, aby zobaczyć jak tam wygląda ich przebieg. Może to być zatem okazja do podpatrzenia dobrych praktyk – tłumaczy Krzysztof Jakubowski.
Nagrania obrad rad dzielnic możemy śledzić na stronie internetowej fundacjawolnosci.org MJ

Komentarze