Sam Chariasz to za mało…

START KRASNYSTAW – OGNIWO WIERZBICA 2:2 (1:0)
1:0 – Chariasz (28), 2:0 – Chariasz (58), 2:1 – Krupski (66), 2:2 – Krupski (72).
START: W. Matycz – Nowakowski, Saj, Łuczyn, Wojciechowski (65 Liszka), Kleban, Lenard, Chariasz, Karasiński (60 Ciesielski), Wójcik (89 P. Matycz), Sadowski (85 Wójtowicz). Trener – Bartłomiej Czajka.
OGNIWO: Zagraba – Rutkowski, Pietruszka, Pilipczuk, Gałecki (46 Welter), M. Bąk (60 Wdowicz), Szanfisz, Zwolak (85 Kłos), Krupski, K. Hanc (28 Stańczuk), P. Bąk. Trener – Sebastian Kogut.
Sędziowali: Michalski oraz Wójcik i Harko.
Po szybkim i stojącym na dość wysokim poziomie meczu Ogniwo zremisowało w Krasnymstawie ze Startem 2:2. – A powinniśmy dziś wygrać – uważa Artur Wawruszak, kierownik zespołu z Wierzbicy. – Nie przypominam sobie takiej sytuacji, by Start grając z nami u siebie, w końcówce grał na czas broniąc wyniku. Było wówczas 2:2, a mogło być 3:2 dla nas, bo Bartek Zwolak w 60 min. nie wykorzystał karnego – dodaje. Zanim jednak do tego doszło to Start był skuteczniejszy. Gospodarze objęli prowadzenie po akcji sam na sam Daniela Chariasza z Zagrabą. Śliczną asystą do najlepszego obecnie zawodnika Startu popisał się Kleban. Kiedy po zmianie stron będący w wysokiej formie Chariasz zdobył drugą bramkę wydawało się, że zespół z Krasnegostawu zainkasuje trzy punkty. Niestety, sam Chariasz meczu nie wygra, choć nieraz to czynił. Pozostali piłkarze z Krasnegostawu nie są w tak dobrej dyspozycji, dlatego też Start od kilku kolejek w ogóle nie liczy się w walce o awans do IV ligi. Ostatnie 30 minut należało do Ogniwa. – To moja wina – przyznaje Bartłomiej Czajka, trener Startu. – Miałem w protokole zawodników, którzy mogli dojść na mecz w czasie gry, choć mieli inne obowiązki, ale przy stanie 2:0 dałem im znać, że nie muszą się spieszyć. To był błąd – dodaje. Odwrócenie losów meczu nie nastąpiłoby jednak gdyby nie ambicja zawodników Ogniwa. W 60 min. goście wywalczyli rzut karny, którego, jak już wspomnieliśmy, nie wykorzystał Zwolak. – To chłopaków nie podłamało, a przeciwnie, z większym animuszem ruszyli na bramkę Startu – opowiada Wawruszak. W efekcie w 66 min. Krupski głową zdobył gola kontaktowego, a w 72 min. ten sam zawodnik huknął potężnie z 30 m i Wojciech Matycz skapitulował po raz drugi. Zrobiło się 2:2 i to Ogniwo było bliższe zdobycia zwycięskiej bramki. – Rutkowski trafił w słupek, kolejnego gola mógł zdobyć Krupski. Mało tego, w 90 minucie mieliśmy piłkę meczową. Pilipczuk groźnie uderzył z rzutu wolnego, ale bramkarz Startu skutecznie interweniował – opisuje kierownik Ogniwa. (kg)

Komentarze