Uff, jest pierwsze zwycięstwo!

0:1 – Uliczny (64), 0:2 – Tomalski (67), 1:2 – Kyć (90+3).ChKS: Kijańczuk – Wójcik, Krzyżak, Sękowski, Kwiatkowski, Uliczny, Jankowski (66 Kowalski), Pritulak (90 Fornal), Tomalski, Koprucha (46 Poczwardowski), Figiel (88 Wacewicz).
W Przeworsku Chełmianka jeszcze nigdy nie przegrała, toteż podopieczni Artura Bożyka jechali na mecz z Orłem z dużymi nadziejami na zdobycie kompletu punktów. Zresztą chełmianie, jeśli myślą jeszcze o pozostaniu w III lidze, musieli ograć gospodarzy. Tym bardziej, że po nieudanym początku rundy wiosennej rywale nieco odjechali chełmskiej drużynie i teraz to ona musi gonić czołówkę.
Od samego początku zarysowała się dość spora przewaga Chełmianki. W zasadzie przez całe 90 minut gra toczyła się na jednej połowie. Orzeł sporadycznie starał się zagrażać bramce Chełmianki.
Pierwszą groźną okazję goście stworzyli w 14 min. Po zagraniu Pawła Ulicznego w korzystnej sytuacji znalazł się Marcin Figiel, ale nie trafił do siatki. W 22 min. Figiel znów stanął przed szansą na zdobycie gola, ale i tym razem był nieskuteczny. Chełmianka atakowała i była coraz groźniejsza. W 27 min. bliski zdobycia gola był Łukasz Jankowski, ale nie trafił w piłkę. W 35 min. Hubert Tomalski uderzył w słupek, do piłki dopadł Damian Koprucha, jednak posłał ją nad poprzeczką. Minutę później w bramkarza Orła trafił Jankowski. Tuż przed zejściem na przerwę do szatni okazję miał Oleksiej Pritulak, ale golkiper gospodarzy był na posterunku.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Stroną atakującą była Chełmianka. W 55 min. goście zmarnowali kolejną stuprocentową okazję strzelecką, a kilka minut później dwukrotnie z wolnego uderzał Pritulak, lecz i tym razem bramkarz Orła nie dał się pokonać. Wreszcie przyszła 64 min. Piłkę przy linii końcowej w pole karne dograł Mateusz Poczwardowski, a Paweł Uliczny płaskim strzałem zdobył upragnionego gola. Chełmianka poszła za ciosem i trzy minuty później było już 2:0 dla podopiecznych Artura Bożyka. Na strzał z ponad 20 metrów zdecydował się Tomalski. Dobrze broniący dotąd bramkarz Orła puścił piłkę między rękami i ta zatrzepotała w siatce. Chełmianka wciąż atakowała i mogła zdobyć kolejne gole, jednak w doliczonym czasie to gospodarze cieszyli się ze zdobytej bramki. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do siatki trafił Kyć.

Tej wygranej Chełmianka bardzo potrzebowała. W rundzie jesiennej po słabym początku chełmski zespół od zwycięstwa z Orłem rozpoczął marsz w górę tabeli, notując cztery wygrane z rzędu.
Artur Bożyk, po ostatnim gwizdku sędziego, nie ukrywał radości ze zdobytych trzech punktów. – Z dużą cierpliwością realizowaliśmy założony plan – mówił po meczu szkoleniowiec Chełmianki. – W przerwie opanowaliśmy emocje, bo w pierwszej połowie mieliśmy dużo dogodnych sytuacji, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Graliśmy jednak konsekwentnie i zostaliśmy za to nagrodzeni. Pierwsza bramka padła po kombinacyjnym ataku i dobrym dograniu piłki przez Poczwardowskiego do Ulicznego, druga zaś to zasługa Huberta Tomalskiego, ale też duży udział przy niej miał bramkarz Orła. Martwi natomiast brak koncentracji w końcówce spotkania. Nie możemy pozwolić sobie na to, by tracić gole ze stałych fragmentów i to w doliczonym czasie. Rywal miał za dużo miejsca, by oddać celny strzał.
W sobotę 16 kwietnia Chełmianka rozegra kolejny mecz mistrzowski. W Chełmie o 17.00 zmierzy się z Izolatorem Boguchwała.

Komentarze