Utrudniony dostęp do badań prenatalnych

Czy to problemy z dostępem, czy wątpliwości etyczne decydują o niewielkim zainteresowaniu mieszkanek Lubelszczyzny badaniami prenatalnymi? Tego się nie dowiemy z opublikowanych właśnie informacji na temat wyników kontroli NIK w Lubelskim Oddziale Wojewódzkim NFZ oraz placówkach oferujących tego typu świadczenia. Pewnym jest natomiast, że w naszym regionie spośród wszystkich województw najmniej kobiet decyduje się na poddanie takim badaniom.

Tylko trzy placówki

Jak ustalili kontrolerzy, w objętych postępowaniem sprawdzającym latach 2012-15 „na terenie działania LOW NFZ badaniom prenatalnym w ramach Programu Badań Prenatalnych poddało się 3313 kobiet ciężarnych, co stanowiło 4,9 proc. kobiet z rozpoznaniem ciąża, objętych w tym okresie opieką w ramach AOS 7 w zakresie ginekologii i położnictwa. Liczba kobiet, u których wykonano badania prenatalne, wzrosła z 619 w roku 2012 do 1.092 w roku 2014, co stanowiło odpowiednio: 3,2 proc. oraz 5,9 proc. kobiet z rozpoznaniem ciąża, objętych ww. opieką. Natomiast w I połowie 2015 r. badania prenatalne wykonano u 8 proc. kobiet z rozpoznaniem ciąża, objętych opieką w zakresie ginekologii i położnictwa w ramach AOS”. Zdaniem NIK dane te to wystarczający argument, by uznać dostęp do badań w województwie lubelskim za „utrudniony”, tym bardziej, że świadczenia te realizowane są tylko w trzech punktach – i to wszystkich na terenie Lublina (m.in. w SPSK nr 1 przy ul. Staszica oraz Centrum Medycznym LUXMED przy ul. Koncertowej).

Błędne informacje

Placówkom tym nie udało się też ustrzec błędów formalnych i organizacyjnych, choć – według kontrolerów – nie spowodowały one nadmiernie negatywnych następstw. Przyznać jednak należy, że zamieszania narobił też sam Lubelski Oddział Wojewódzki Funduszu, który na własnej stronie internetowej błędnie w niektórych miejscach informował np. o wieku kwalifikującym zainteresowane panie do udziału w Programie. Nic więc dziwnego, że w szpitalu na Staszica pomylił się lekarz, nie kierując jednej z pacjentek na badania prenatalne „ze względu na mylną interpretację kryterium zakwalifikowania do programu badań prenatalnych. Brano pod uwagę wiek metrykalny, a nie kalendarzowy ukończenia 35. roku życia” – jak przyznała sama dyrekcja jednostki. Z kolei w jednym z największych prywatnych lubelskich centrów medycznych „spośród 50 pacjentek, których dokumentację medyczną objęto badaniem, pomimo że 14 kobiet spełniało kryteria włączenia do Programu (ze względu na wiek), skierowanie na badania wydano tylko jednej pacjentce”. Innymi słowy – nawet chcące się badać i podlegające zakwalifikowaniu do programu osoby miały taką możliwość znacznie ograniczoną przez niedbalstwo i błędy ludzkie.

Chaos w papierach

Bałagan panował też w dokumentacji. Jak ustaliła NIK w jednej z placówek, w okresie od 1 listopada 2015 r. do 7 grudnia 2015 r. świadczeń w ramach Programu badań prenatalnych udzielało dwóch lekarzy, którzy nie posiadali ważnych certyfikatów podstawowych sekcji USG Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, a więc bez stosownych uprawnień. W przychodni wyjaśniono, że… przeoczono po prostu obowiązek przedłużania ważności certyfikatów wystawianych na okres czterech lat. Z kolei w SPSK nr 1 wykonywano świadczenie (zakontraktowane przez NFZ) „z udziałem dwóch podwykonawców, którzy nie zostali wskazani w umowie” z Funduszem, co z kolei miało być „zaledwie” „niedopatrzeniem kierownika działu kontraktowania i sprzedaży usług medycznych” Ponadto w obu sprawdzanych placówkach kontrola NIK ujawniła nieprzestrzeganie przepisów w sprawie standardów opieki okołoporodowej, w obszarze sporządzania i przekazywania planu opieki przedporodowej kobietom ciężarnym, polegające na niesporządzaniu całości wymaganej dokumentacji.
Jedni badać się nie chcą (np. z powodów etycznych), inni nie mogą. Ogólnopolski program miał jednak pozostawić tę kwestię wyborowi samych kobiet. Tymczasem, jak to zwykle w polskiej opiece zdrowotnej, szczytne założenia sobie, a szara rzeczywistość, także organizacyjna i finansowa sobie, a wszystko to okraszone typowo lubelskim bałaganem, przez co jak często – Lubelszczyzna znowu znalazła się na końcu stawki.TAK

Komentarze