15-latek dźgnął nożem konkubenta matki

Dramatyczny finał niedzielnego jubileuszu. Świętowanie drugiej rocznicy związku patchworkowej rodziny skończyło się kłótnią o metody wychowawcze i szarpaniną. Nastoletni syn kobiety stanął w obronie matki i dźgnął nożem jej konkubenta. Po wszystkim poszedł grzecznie do swojego pokoju.

Ona ma dwóch nastoletnich synów z poprzedniego związku. On – syna w podobnym wieku. Zakochani zamierzali posklejać swoje rodziny w jedną, tzw. patchworkową.

(6 września) W niedzielę para świętowała ze znajomymi drugą rocznicę swojego związku. Był poczęstunek, na stole stała wódka. Po spotkaniu, gdy goście już wyszli, para zaczęła się kłócić. On był bardziej pijany od niej i kolejny raz zaczął wypominać, że 15-letni syn kobiety potrzebuje twardej ręki, bo robi co mu się żywnie podoba, wychodzi i wraca kiedy chce bez słowa wyjaśnienia etc. W pewnym momencie mężczyzna popchnął kobietę, a ona w odwecie go uderzyła. Doszło do szarpaniny, której finał okazał się fatalny.

Widząc bijatykę matki z kochankiem, 15-letni syn kobiety chwycił za nóż i wbił ostrze pod żebra mężczyzny. Polała się krew, a chłopak grzecznie – jak gdyby nigdy nic – udał się do swojego pokoju. Spanikowana matka wezwała pogotowie.

Gdy ratownicy weszli do mieszkania na os. Dyrekcja Dolna, mężczyzna mocno krwawił. Natychmiast trafił do szpitala i na stół operacyjny. 15-latka zatrzymała policja, a o sprawie poinformowana została prokuratura. Ostatecznie jednak chłopak, który wcześniej nie miał kłopotów z prawem, za ugodzenie nożem konkubenta matki będzie odpowiadał nie jako dorosły, a przed sądem rodzinnym i dla nieletnich.

Śledczy: Patchwork wymaga dojrzałości i cierpliwości

Budowanie związków w rodzinie patchworkowej nie jest takie proste, co podkreślają zarówno psycholodzy, jak i… śledczy. Różnice charakterów i różnice w metodach wychowawczych, niechęć dzieci do „nowego tatusia” czy „nowej mamusi”, ich zazdrość i obawa odrzucenia ze strony rodzica prędzej czy później dają o sobie znać. Tragicznym tego przykładem jest 14-letni Łukasz W.

Chłopak często zmieniał miejsca zamieszkania i szkoły, a w każde wolne od nauki ojciec wysyłał go do babki na Podkarpaciu. W styczniu tego roku, po powrocie z ferii spędzonych u babki, Łukasz zaatakował nożem swoją macochę. Zadźgał kobietę i usiłował zamordować jej nastoletnie dzieci z poprzedniego związku. Oszczędził jedynie swoją malutką przyrodnią siostrzyczkę. Ojca w tym czasie nie było w domu. Po wszystkim Łukasz W. udał się do CHDK, rzekomo z zamiarem dalszego zabijania. Ostatecznie poddał się policji.

Zatrzymany i umieszczony w schronisku młodzieżowym, decyzją sądu rodzinnego trafił pod obserwację psychiatryczną. Ta dobiegła już końca i biegli przesłali do sądu opinię dotyczącą stanu zdrowia nieletniego mordercy. Na jej podstawie sąd uchylił środek tymczasowy w postaci umieszczenia W. w schronisku. 14-latek trafił niedawno na zamknięty oddział psychiatryczny dla młodzieży. W piątek (18 września) odbędzie się kolejna rozprawa w jego procesie. (pc)