Ania walczy z glejakiem. Wesprzyjmy ją

Pochodząca z Chełma Ania Grel to pełna życia żona i mama, która niespodziewanie stanęła przed największym wyzwaniem swojego życia – diagnozą glejaka III stopnia. Choroba odebrała jej część sprawności, ale nie determinację. Ania nie poddaje się i chce walczyć, dla siebie, swoich najbliższych oraz innych pacjentów, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.

O diagnozie Ania dowiedziała się pod koniec 2025 roku. Nagłe objawy w postaci utykania na lewą nogę oraz drętwienie lewej ręki skłoniły ją do pilnego zgłoszenia się na SOR. Wykonane badania, niestety, potwierdziły najgorsze obawy: glejak III stopnia. Guz jest duży i na ten moment nieoperacyjny, co oznacza długą i wyczerpującą drogę leczenia.

– Choroba odebrała mi już część sprawności. Niedowład ręki i nogi utrudnia codzienne funkcjonowanie i sprawia, że w prostych czynnościach muszę polegać na innych. Niedawno pojawił się także napad padaczkowy, po którym mój stan się pogorszył – mówi Ania.

Mimo wszystko nie zamierza się poddać. Walczy dla siebie, dla swoich bliskich, w tym dzieci, które jeszcze nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Długa diagnostyka oraz konsultacje z autorytetami i specjalistami w dziedzinie onkologii pozwoliły przygotować konkretny plan leczenia i rehabilitacji.

– Nie mam zamiaru biernie czekać na to, co przyniesie los. Chcę walczyć. Do realizacji tego planu potrzebuję jednak wsparcia, bo choroba uderzyła nie tylko w moje zdrowie, ale i w codzienne życie. Narastające objawy i niedowład sprawiły, że nie jestem już w stanie pracować jak dawniej. Moje oszczędności, które przeznaczałam na leczenie, są już na wyczerpaniu – tłumaczy Ania.

Plan powrotu do zdrowia zakłada pełne przejście przez protokół onkologiczny: chemioterapię i radioterapię, a także intensywną rehabilitację. Niezbędny jest zakup specjalistycznego sprzętu rehabilitacyjnego, który pomoże powstrzymać zanik mięśni i zwiększyć szanse na odzyskanie samodzielności mimo niedowładu. Ważnym elementem jest również wsparcie organizmu metodami uzupełniającymi, aby wzmocnić ciało przed agresywnym leczeniem.

– Zebrane środki przeznaczę na konsultacje u najlepszych specjalistów, sprzęt rehabilitacyjny z elektrostymulacją oraz terapie wspomagające. Widzę w tym jednak coś więcej niż tylko osobistą walkę. Chcę dzielić się zdobytą wiedzą i doświadczeniem z innymi chorymi, aby moja droga stała się dla nich mapą i nadzieją – podkreśla.

Każda złotówka przybliża Anię do opłacenia terapii, zakupu sprzętu rehabilitacyjnego, dodatkowych badań molekularnych i specjalistycznych konsultacji, które obecnie są poza jej zasięgiem finansowym. Jeśli ktoś nie może pomóc finansowo, Ania prosi o udostępnienie jej historii dalej.

– Dziękuję za każde wsparcie, dobre słowo i pomoc – dodaje.

Pomóc Ani możemy dokonując wpłaty na stronie pomagam.pl/carmha. Każda złotówka ma znaczenie. (w)