Armatki i ratrak już są, potrzebny mróz

Ponad trzysta tysięcy złotych miasto wydało na ratrak oraz sprzęt do naśnieżania stoku narciarskiego w Kumowej Dolinie. Niezbędny do uruchomienia wyciągów sprzęt jest już skompletowany, ale aby stok naśnieżyć potrzeba minus pięciu stopni Celsjusza.

Przez ostatnie lata zimy były prawie bezśnieżne i stok narciarski w Kumowej Dolinie praktycznie nie funkcjonował. Rozwiązaniem miał być sprzęt do naśnieżania. Jego zakup zainicjowali sami chełmianie, składając w ramach budżetu obywatelskiego stosowny wniosek. Dzięki temu, na początku grudnia br. firma Snowmax dostarczyła za 196 tys. zł armatki śnieżne. Potem spadło jednak tyle śniegu, że zamiast sprzętu do naśnieżania bardziej potrzebny był ratrak.

Pojazd do ubijania śniegu na trasach narciarskich również zamówiono, ale dopiero wtedy, gdy okazało się, że armatki śnieżne będą tańsze niż zakładano. Cenę ratraka negocjowano i ostatecznie ratusz kupił go za 120 tys. zł (to też pieniądze z puli budżetu obywatelskiego). Przed świętami Bożego Narodzenia śniegu było mnóstwo i wielu chełmian chciało szusować w „Kumówce”.

Chełmscy urzędnicy tłumaczyli jednak, że śniegu jest tak dużo, iż nie zdołali go ubić przy pomocy skutera, jak to robili w poprzednich latach. Wyjaśniali, że trzeba poczekać do 28 grudnia ub.r. na dostawę ratraka i za pomocą tego sprzętu uzdatnić śnieg na stoku do jazdy: „W przeciwnym razie, w przypadku gwałtownych opadów śniegu i jego dużej warstwy zalegającej na stoku, korzystanie z niego byłoby zwyczajnie niebezpieczne” – informowali przed świętami chełmscy urzędnicy.

28 grudnia ratrak dostarczono do miasta, ale w międzyczasie śnieg stopniał, a pod koniec tygodnia nie było także mrozu. Ratusz wyjaśniał, że ratrak „trzeba złożyć”, a gdy tylko będą sprzyjające warunki, tj. temperatura minus 5 stopni Celsjusza, będzie można uruchomić armatki śnieżne. Oby udało się otworzyć stok na ferie. (mo)