Atak z dżungli

Niebezpieczną sytuację pan Karol zarejestrował telefonem. Na nagraniu widać tylko kilku agresywnie zachowujących się mężczyzn. Jednak - jak zapewnia autor nagrania - grupa była liczniejsza. - Było tam około 20 osób - mówi.

– Nigdy nie sądziłem, że przeżyję coś takiego! – opowiada nam Karol z Chełma. Jeździ tirem po całej Europie. W ubiegłym tygodniu był we francuskim Calais. – Nagle zauważyłem na drodze powalone drzewo i grupę mężczyzn. To byli uchodźcy. Rzucali w moją ciężarówkę kamieniami, walili jakimiś prętami. Na szczęście opanowałem nerwy i jakoś ich wyminąłem. To, co tam się dzieje, to jakaś paranoja – dodaje.
Sytuacja w rejonie Calais we Francji od dawna jest trudna, a od kilku miesięcy wręcz dramatyczna. W prowizorycznym obozie, nazwanym potocznie „dżunglą”, koczują tysiące imigrantów, którzy za wszelką cenę i wszelkimi sposobami próbują przedostać się do Wielkiej Brytanii. Układają w poprzek autostrady blokady z drzew, wychodzą na ulicę i rzucają w kierowców tirów tym, co mają pod ręką. Wszystko po to, aby ich zatrzymać, dostać się do naczep i w ukryciu, pomiędzy ładunkami, dotrzeć do któregoś z brytyjskich miast portowych. A o tym, do jakich metod się posuwają, przekonał się kierowca z Chełma, który zmierzał w nocy z poniedziałku na wtorek (12/13 września) w stronę przeprawy promowej w Calais.
– Często tędy jeżdżę i dużo już widziałem. Zawsze jednak znajdowałem się w kolumnie innych aut. Tym razem było inaczej – opowiada Karol. – Jechałem jako pierwszy. Było ciemno. W miejscu, gdzie zazwyczaj dochodzi do ataków, zauważyłem policjantów, którzy usuwali gałęzie z drogi. Pomyślałem, że może uda się przejechać spokojnie. Ale już 500 metrów dalej zobaczyłem prowizoryczną blokadę z potężnych gałęzi i uchodźców wbiegających na jezdnię – relacjonuje chełmianin.

Blokując drogę i wbiegając na jezdnię, napastnicy chcieli zmusić kierowcę do zatrzymania się. Wymachiwali metalowymi pałkami, kluczami do kół i prętami.
– Było ich około dwudziestu. Gdy zwolniłem, ruszyli w moją stronę. Rzucali kamieniami. Byłem przerażony i przez moment kompletnie nie wiedziałem, co mam robić – przyznaje Karol. Kierowca szybko jednak zdecydował się na próbę pokonania barykady. Na szczęście żadnemu z atakujących nie udało się wedrzeć do pojazdu. Napastnicy zdążyli jedynie uderzyć rurą w drzwi ciężarówki. – Za mną jechał kierowca z Czech. Też się nie zatrzymał. Po prostu przejechał moim śladem – mówi Karol.

W wypowiedziach wszystkich kierowców i świadków zdarzeń w Calais podkreśla się przede wszystkim jeden motyw: bierność i bezradność służb, które nie potrafią zapanować nad sytuacją. – Niestety, ataki imigrantów stają się coraz bardziej brutalne ze względu na brak stanowczej reakcji na ich czyny. Policja w większości wypadków nie reaguje, tylko wzrusza ramionami. A dla nas każdy dzień tam to walka o przetrwanie – przyznają kierowcy tirów, którzy muszą zmagać się nie tylko ze zmęczeniem, ale i tabunami uzbrojonych bandytów. – Jak długo to jeszcze potrwa? Jak długo mamy jeszcze drżeć o nasze życie? – pytają. Jednak to pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Władze Francji już kilkakrotnie zapowiadały, że przywrócą porządek w Calais. Na obietnicach się jednak skończyło. (mg)