Awantura o debatę

Wiceminister się obraził, wojewoda lubelski odciął, PiS-owski poseł w strachu pokajał, publiczne Radio Lublin napiętnowało. Takie są reakcje na kilka wypowiedzianych na KUL-u słów prawdy o trudnych stosunkach polsko-ukraińskich.

Twarde fakty

Chodzi o dyskusję „Pojednanie polsko-ukraińskie? Wymiana doświadczeń”, zorganizowaną przez Fundację „Scytia” oraz Korporację! Akademicką Astrea Lublinensis, z udziałem biskupa diecezji charkowsko-zaporoskiej Mariana Buczka, posłów Tomasza Rzymkowskiego z KUKIZ’15 i Artura Sobonia z PiS oraz prof. Andrzeja Zapałowskiego i prof. Czesława Partacza, przy moderacji prof. Włodzimierza Osadczego. – Zatrucie tego społeczeństwa nienawiścią jest faktem, co w połączeniu z dziedzictwem czasów komunistycznych daje fatalne, bardzo niebezpieczne dla samych Ukraińców efekty. Mówimy o bardzo wyraźnych, codziennych przejawach niechęci do Polaków, do rzymskiego katolicyzmu, a jednocześnie o słabym poparciu ze strony polskich czynników oficjalnych, które wciąż nie potrafią jasno powiedzieć stronie ukraińskiej: „pomagamy, ale oddajcie kościoły, pozwólcie działać Domom Polskim” – mówił bp Buczek dodając, że jednocześnie jednak wielu zwłaszcza młodych Ukraińców zwraca się do katolicyzmu nie chcąc ulegać propagandzie nacjonalistycznej i szuka własnej drogi do funkcjonowania także z sąsiadami. Z kolei prof. Partacz wskazywał zwłaszcza na niebezpieczeństwa dla polskiego rynku pracy, związane z niekontrolowanym napływem niewykwalifikowanych pracowników z Ukrainy. – Mamy do czynienia z psuciem, a nie uzupełnianiem gospodarki. Mówimy o ludziach pracujących wprawdzie za głodowe stawki, ale których praca jest również niskiej jakości, a uzyskiwane dochody i tak wytransferowują z Polski, na żadnym więc polu nie przynoszą naszej ekonomii korzyści – przekonywał z kolei prof. Partacz. Z kolei w kontekście niezaproszenia prezydenta Petra Poroszenki na szczyt tzw. „Trójmorza” w Warszawie z udziałem prezydenta Donalda Trumpa, prof. Zapałowski zwrócił uwagę, że „nie można zapraszać do projektu Trójmorza bankrutującego państwa, bo utopi ono całą koncepcję. Mam nadzieję, iż po latach błędów polski rząd będzie weryfikował swoją dotychczasową politykę wschodnią”.

Głośne echa

Dyskusja, choć dotykała trudnych tematów, jak np. poruszona przez dra Leona Popka z lubelskiego IPN kwestia zablokowania przez stronę ukraińską udziału polskich historyków w ekshumacjach ofiar zbrodni sowieckich na Ukrainie – była spokojna i merytoryczna. Reakcje na nią – już jednak niekoniecznie. Debatę skrytykowały te środowiska i portale internetowe, które… wcale w niej nie uczestniczyły. Skrytykowano m.in., że udzielono głosu przedstawicielowi lubelskich Kresowian Zdzisławowi Koguciukowi, mediom takim jak Fronda.pl zabrakło także gości ze strony ukraińskiej – choć spotkanie dotyczyło przecież polskich problemów w kontaktach z Ukrainą. – Jeśli ktoś w dyskusji obraził Ukraińców to absolutnie nie powinno mieć miejsca! – krytykował wojewoda Przemysław Czarnek, który wcześniej udzielił swojego patronatu imprezie. – Ja mówiłem swoje, wypowiedzi innych były niedopuszczalne – przepraszał po partyjnej reprymendzie pos. Soboń. „Przytaczane komentarze w ocenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie licują z tytułami naukowymi osób je wypowiadających. Ubolewamy, że takie słowa padły” – stwierdziło z kolei w oświadczeniu ogłoszonym przez Radio Lublin biuro rzecznika prasowego MSZ.
Mimo całego zamieszania organizatorzy nie tracą wigoru i – jak zapewnił Michał Dworski z Astrea Lublinensis – działalność zainaugurowanego w ten sposób Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Lublinie będzie kontynuowana. TAK