Bandyta może iść za kraty, ale może też… do domu

Śledząc przebieg niektórych spraw, można nabrać przeświadczenia, że orzeczenie sądowe jest jak loteria. Jeden sędzia za zbrodnię wymierzy karę bezwzględnego więzienia, drugi uzna, że „zawiasy” wystarczą. Wszystko zależy od tego, na kogo trafi oskarżony i czy ma pieniądze na uzgodnione na drodze mediacji zadośćuczynienie.

Co sędzia, to opinia, a ta sprawa jest tego przykładem. Ponad dwa lata temu w Chełmie nastolatek doprowadził do kolizji na skuterze. Na miejscu uzgodnił z poszkodowanym wówczas 18-latkiem, że spotkają się następnego dnia, a on będzie miał ze sobą pieniądze na pokrycie kosztów naprawy pojazdu. Zamiast tego poprosił swojego 17-letniego wówczas kolegę, Pawła Ch., by wziął ze sobą „jakieś narzędzie” i pojechał z nim do Horodyszcza-Kolonii.

Młody bandyta nałożył na głową kominiarkę i wziął do ręki drewnianą kolbę od wiatrówki. Na miejscu, po krótkiej wymianie zdań, rzucił się na swoją ofiarę. Uderzył chłopaka kolbą w głowę, a gdy ten upadł – w dalszym ciągu bił go narzędziem po głowie i kopał w brzuch. Gdy skończył, razem ze swoim kolegą wsiedli na skuter i odjechali. Brutalnie pobity chłopak doczołgał się do domu, a przerażona matka wezwała pomoc.

Poszkodowany trafił do szpitala w ciężkim stanie. Miał obrzęk mózgu, złamaną kość skroniową i krwiak nadtwardówkowy. Lekarze musieli przeprowadzić trepanację czaszki, by uratować mu życie.

Paweł Ch. szybko został zakuty w kajdanki i osadzony w areszcie tymczasowym, ale na krótko. Jego rodzice zapłacili poręczenie, więc uczeń chełmskiego liceum wyszedł na wolność i mógł wrócić do szkoły, zdać maturę.
Sprawa w końcu trafiła na wokandę (jako że chodziło o brutalne pobicie – Sądu

Okręgowego w Lublinie). Przed sądem Ch. zapewniał, że nie zamierzał zabić, a jedynie pokazać tamtemu, że ma z nimi nie zadzierać. To, co zrobił, nazwał „młodzieńczym wybrykiem”, przyznając, że nie był w stanie powstrzymać się od zadawania kolejnych ciosów, ale nie sądził, że to się tak skończy.

Sąd okręgowy wydał wyrok – licealista z dotychczas „czystym kontem” został uznany winnym dokonania zbrodni, ale otrzymał karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat. Zważywszy na to, że jego ofiara omal nie zeszła z tego świata, była to dość zaskakująca decyzja. Prokuratura wniosła więc apelację, sąd apelacyjny uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez Sąd Rejonowy w Chełmie. I tu sędzia okazał się być mniej łaskawy dla bandziora

– Paweł Ch. został skazany nieprawomocnie na karą 1,5 roku bezwzględnego więzienia. Od wyroku odwołała się tym razem obrona i sprawa znów trafiła do SO, działającego tym razem jako sąd II instancji. Sąd odwoławczy zmniejszył Ch. karę do 1 roku i ponownie zawiesił jej wykonanie na okres 5 lat. Wyrok jest prawomocny. (pc)