Beniaminek coraz słabszy

VITRUM WOLA UHRUSKA – OGNIWO WIERZBICA 1:4 (0:1)
0:1 – Krupski (8), 0:2 – Krupski (51), 1:2 – Kuczyński (69), 1:3 – Pilipczuk (75 karny), 1:4 – P. Bąk (90).
VITRUM: Skrypczuk – Michał Polak, Cholawo, Bartosik, Żakowski, Węgliński (85 Łubkowski), Kuczyński, Malias (69 K. Szwalikowski), Barczuk, Mikołaj Polak (57 Olender), Chudzik (74 Radkowiak). Trener – Stanisław Dąbek.
OGNIWO: Zagraba – Szanfisz (85 Siwek), Welter, Pilipczuk, Kwiatkowski, M. Kołtun, I. Hanc, Krupski (75 Mazurek), Knot (85 Kłos), Gałecki (55 M. Bąk), P. Bąk. Trener – Sebastian Kogut.
Sędziowali: Kołtun oraz Muła i Nowosad.
Po upokarzającej porażce z Różanką (0:12) Ogniwo odniosło pewne zwycięstwo nad Vitrum. Zespół z Woli Uhruskiej przegrał za to już ósmy mecz z rzędu. – Od początku spotkanie przebiegało pod nasze dyktando – uważa Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. Już w 3 min. goście mogli objąć prowadzenie, ale Gałecki minimalnie chybił. Pięć minut później było już 0:1. Karol Knot, który ostatnio przebywał za granicą, ale przyjechał na Święto Zmarłych w rodzinne strony i zagrał w meczu z Vitrum, ładnie podał do Krupskiego, a ten dopełnił formalności. W 12 min. Pilipczuk uderzał z rzutu wolnego, ale futbolówka tylko musnęła poprzeczkę. – Zespół z Wierzbicy celniej podawał, nastawił się na kontrataki i to przyniosło mu sukces. My próbowaliśmy konstruować akcje, ale brakowało ich wykończenia – mówi z kolei Roman Wielgus, kierownik Vitrum. Zaraz po przerwie Patryk Bąk skopiował zagranie Knota z pierwszej połowy, idealnie obsłużył Krupskiego i zrobiło się 2:0 dla gości. Drużyna z Woli Uhruskiej zdobyła co prawda kontaktową bramkę (podawał Malias, strzelał Kuczyński) ale końcówka meczu należała do Ogniwa. Najpierw w polu karnym był faulowany Pilipczuk i on sam wykorzystał jedenastkę, a w ostatniej minucie P. Bąk w akcji sam na sam pokonał Skrypczuka. – Karny był dla mnie co najmniej wątpliwy, ja tam faulu nie widziałem. Poza tym Barczuk zdobył dla nas gola, ale sędzia go nie uznał, bo dopatrzył się spalonego. Dla mnie sytuacja ta pozostawia wiele do myślenia. Niesłychane jest też to, że sędzia nie zauważył, że w pewnym momencie dwóch zawodników z Wierzbicy miało na sobie koszulki z takim samym numerem – podsumowuje Wielgus. (kg)